Jak zwykle wielki dzięks, dla osoby, która ma coś więcej do powiedzenia, niż: "Zenek ile ci płacą"
Nie do końca jarzę, o którym Klifie mówisz. O warszawskim, czy o gdyńskim?
Zresztą nie ma to znaczenia. Rabatowy już "zeznał", że wawski to była duża pozycja.
Mnie, w moich rozważaniach, zwiodły słowa, że Bomi ma uwzględniać potrzeby lokalnych konsumentów. No to lokalnych konsumentów, czy ma być delikatesami dla wybranych konsumentów?
No właśnie to co piszesz: "jak chce mieć się i to, i to (i lokalnych, i przyjezdnych), to nie ma niczego".
Cieszyłbym się, gdyby ktoś napisał nie o obrotach sklepów, ale o ich rentowności.