We wtorek dolarowe notowania złota spadły do najniższych poziomów od trzech miesięcy. To prawdopodobnie efekt znakomitych nastrojów na Wall Street, gdzie ekstremalny strach przeistoczył się w daleko posuniętą chciwość.


Wtorek przyniósł czwartą z rzędu spadkową sesję na rynku złota. Kurs najaktywniejszej serii kontraktów terminowych obniżył się o 0,9%, do 1 278,95 dolarów za uncję. W ujęciu dolarowym tak taniego złota nie widziano od końcówki stycznia, choć na niektórych platformach notowano nawet najniższe kursy od końcówki grudnia. Względem lokalnego szczytu sprzed dwóch miesięcy notowania żółtego metalu obniżyły się już o 5,2%.
Analitycy dość zgodnie przypuszczają, że źródłem ostatniej słabości złota jest siła amerykańskiego rynku akcji. Od wigilijnego dołka indeks S&P500 urósł już o 24% i znalazł się blisko zeszłorocznych rekordów wszech czasów. Wraz ze wzrostem cen akcji aprecjacji uległy także nastroje inwestorów.
Jeszcze kilka miesięcy temu inwestycyjny świat drżał z obaw przed recesją, wojną handlową i rosnącymi stopami procentowymi w Rezerwie Federalnej. Gwałtowna wolta Fedu i złagodzenie sporu handlowego między Waszyngtonem a Pekinem ukoiły lęki inwestorów. Nikt już nie zwraca uwagi na coraz słabsze dane nadchodzące z gospodarki USA i wciąż recesyjne odczyty z europejskiego sektora wytwórczego.
- To jest kwestia nastawienia do ryzyka na rynkach finansowych. Akcje idą w górę, co wywiera presję na złoto, tradycyjnie postrzegane jako bezpieczna przystań - skomentował Carsten Menke, analityk szwajcarskiego banku Julius Baer cytowany przez agencję Reuters.
Największe nadzieje inwestorzy pokładają w gospodarce Chin. Komunistyczne kierownictwo Państwa Środka pod koniec ubiegłego roku zaordynowało potężny pakiet stymulujący koniunkturę, na który złożyły się obniżki podatków, subsydia i bezprecedensowe odkręcenie kurka z tanim i łatwym kredytem. Na rynku dominuje przekonanie, że chińskie stymulanty do spółki z bardziej "gołębim" Fedem i koncyliacyjną polityką Donalda Trumpa pomogą podtrzymać hossę na rynku akcji przy wciąż relatywnie mocnym dolarze. A to byłoby bardzo niesprzyjające otoczenie dla złota.
Krzysztof Kolany




























































