REKLAMA

Zablokowany kurs – nowa propozycja dla frankowców

Michał Kisiel2015-11-27 14:24analityk Bankier.pl
publikacja
2015-11-27 14:24

W expose szefowej rządu nie wspomniano o problemie kredytów we frankach, ale nad sposobami jego rozwiązania pracuje nadal Kancelaria Prezydenta. Przedstawiciele frankowców otrzymali w zeszłym tygodniu nową wersję założeń ustawy. Tym razem pojawia się w niej konstrukcja „kredytu hipotetycznego”.

Zablokowany kurs – nowa propozycja dla frankowców
Zablokowany kurs – nowa propozycja dla frankowców
fot. Krystian Maj / / FORUM

Na początku listopada prezentowaliśmy na łamach Bankier.pl propozycję ustawy o sposobach przywrócenia równości stron niektórych umów kredytu. Ma ona być realizacją wyborczej obietnicy obecnego prezydenta, po odrzuceniu projektu przygotowanego przez środowiska kredytobiorców frankowych. Najnowsza wersja dokumentu, zaprezentowana w poprzednim tygodniu i opublikowana w serwisie Pomocfrankowiczom.pl, zawiera kilka istotnych modyfikacji.

Nie ulega zmianie idea uznania za niedozwolone stosowania spreadu walutowego i modyfikacji oprocentowania kredytu, w oderwaniu od wskaźników rynkowych. Podobnie jak w poprzedniej wersji prezydenckiej propozycji, banki będą miały obowiązek zwrotu konsumentom świadczeń, spełnionych na podstawie zakwestionowanych konstrukcji.

W założeniach leżących u podstaw kolejnych elementów programu nie zaszły fundamentalne zmiany. Przypomnijmy, że zamysł jest następujący:

  • Kredytobiorca może za zgodą banku dokonać restrukturyzacji kredytu, zamieniając go na zobowiązanie wyrażone w złotych.
  • Jeśli strony nie dojdą do porozumienia w sprawie restrukturyzacji, to konsument może przenieść na bank własność nieruchomości zabezpieczającej kredyt („oddać klucze”) i zostać zwolniony ze zobowiązania.
  • Jeśli kredytobiorca nie skorzysta z możliwości uwolnienia się od długu, będzie nadal spłacał kredyt, ale do wyliczania rat kredytowych stosowana będzie procedura, w zamyśle chroniąca go (w części) przed skutkami ryzyka walutowego.

W najnowszej prezydenckiej propozycji zmodyfikowano jednak znacząco mechanizmy ustalania wysokości zobowiązania przy restrukturyzacji oraz ograniczania wysokości obciążeń kredytowych w przypadku, gdyby kredyt nie został przewalutowany.

Restrukturyzacja – już nie „po kursie z dnia umowy”

W uproszczeniu można powiedzieć, że projekt zakłada, iż w przypadku restrukturyzacji dokonuje się zrównania pozycji kredytobiorcy walutowego z sytuacją osoby, która zaciągnęłaby kredyt w złotych. W praktyce procedura jest dość skomplikowana. Oprocentowanie ustalone zostanie następująco:

  • W miejsce dotychczasowego wskaźnika wchodzi odpowiedni WIBOR – np. zamiast LIBOR 3M CHF używany będzie WIBOR 3M,
  • Marża będzie taka sama jak dotychczas (w kredycie walutowym), nie będzie jednak mogła być wyższa niż średnia marża kredytu hipotecznego na cele mieszkaniowe, oferowana w miesiącu postawienia do dyspozycji środków kredytobiorcy. Średnia będzie obliczana na podstawie siatki marż stosowanych w tym czasie przez trzy największe banki pod względem sumy bilansowej (za 2014 r.). Co ciekawe, w propozycji nie wskazano wprost czy chodzi o marże kredytów złotowych – tak należy domniemywać (Bank Pekao, mieszczący się w top 3 nie oferował kredytów we frankach).

Ustalenie wysokości zadłużenia (kwoty kredytu po restrukturyzacji-przewalutowaniu) opiera się na konstrukcji „kredytu hipotetycznego”. Ma on następujące cechy:

  • Zostałby postawiony do dyspozycji kredytobiorcy tego samego dnia, co kredyt walutowy.
  • Udzielony został na ten sam okres.
  • Jego początkowa wartość równa jest wartości kapitału kredytu walutowego przeliczonego na złote z użyciem kursu średniego NBP (z tego samego dnia).
  • Byłby spłacany w ten sam sposób – w identycznych terminach płatności rat i formule.
  • Byłby oprocentowany w oparciu o analogiczny do wskaźnika w kredycie walutowym WIBOR oraz marżę równą marży kredytu walutowego.

Kwotę kredytu pozostałego do spłaty w momencie przewalutowania ustala się z zastosowaniem takiego kursu wymiany, aby wartość długu po przeliczeniu na złote była taka sama, jak w „kredycie hipotetycznym” na ten sam moment. Kurs ten nie może być jednak wyższy niż rynkowy w danym momencie. Nie może być także niższy niż kurs z dnia wypłaty kredytu.

Po restrukturyzacji kwota do spłaty będzie zatem taka, jak gdyby kredyt zaciągnięto (i spłacano do tej pory) w złotych. W związku ze zmianą waluty bank nie będzie mógł dokonać żadnych poważniejszych zmian w parametrach kredytu – żądać prowizji, zmiany marż, terminów spłaty czy doubezpieczenia zobowiązania.

A co jeśli bank nie zgodzi się na przewalutowanie?

Kurs wyliczony na wskazanych powyżej zasadach znajdzie zastosowanie w przypadku, gdy do restrukturyzacji kredytu nie dojdzie. Przypomnijmy, że nadal przyjmuje się, iż bank może przychylić się do wniosku klienta, ale nie jest w żaden sposób do tego zobowiązany. Zakładając, że kredytobiorca nie będzie chciał „oddać kluczy”, pozostanie mu jeszcze możliwość spłacania rat na dotychczasowych zasadach (jednak już bez spreadu), z jedną bardzo istotną modyfikacją.

W projekcie czytamy, że każda rata kredytu zapłacona w złotych polskich po dniu wejścia w życie ustawy, podlega umorzeniu ze skutkiem zwolnienia konsumenta z długu, w części odpowiadającej dodatniej różnicy między kursem średnim wymiany waluty obcej na walutę polską, ogłoszonym przez Narodowy Bank Polski na dzień terminu zapłaty raty, a kursem wyliczonym przy staraniu o restrukturyzację. Można zatem mówić o twardym ograniczeniu wysokości raty, jeśli kurs franka wzrośnie powyżej kursu odniesienia. To znacząca zmiana w stosunku do poprzedniej propozycji, by skutki wzrostu kursu waluty (powyżej kursu z dnia udzielenia kredytu) były dzielone pomiędzy bank i kredytobiorcę w proporcji 70/30. Jednocześnie skrócono maksymalne dopuszczalne opóźnienie w uregulowaniu raty – z 7 do 2 dni. Osoby spłacające zobowiązania nieterminowo, nie będą mogły liczyć na ochronę przed ryzykiem.

Nadal bez przełomu

Idea „kursu przeliczeniowego” jest nie tylko skomplikowana, ale również nie do końca przemyślana. Wartość tego wskaźnika uzależniona jest m.in. od okresu kredytowania i momentu zaciągnięcia zobowiązania. Jak komentuje Jacek Czabański, przedstawiciel frankowców biorący udział w konsultacjach, doprowadzi to do nieuzasadnionego zróżnicowania sytuacji kredytobiorców. Przykładowo dla kredytu z 2008 r. o wysokości 324 tys. zł, zaciąganego przy kursie 2,22 zł za franka, w zależności od okresu kredytowania, „kurs przeliczeniowy” będzie się wahać od 2,40 zł (dla 20-letniego kredytu) do 2,68 zł (dla kredytu na 40 lat). Raz obliczony próg, będzie obowiązywał, jak można się spodziewać, do końca okresu spłaty kredytu.

Zgodnie z oczekiwaniami poprzednia wersja propozycji ustawy uległa znaczącym zmianom. Wciąż nie brak niejasności, a pojawiają się kolejne luki – np. dotyczące procedury obliczeń dla kredytów wypłacanych w transzach czy sytuacji osób, które spłacają raty bezpośrednio w walucie. Nowy projekt nadal pozostawia wolną rękę bankom w najważniejszej dla wielu kwestii – przewalutowania otwierającego drogę np. do sprzedaży nieruchomości. Chociażby z tego względu będzie on krytykowany, a wkrótce zastąpi go zapewne nowy dokument.

Źródło:
Michał Kisiel
Michał Kisiel
analityk Bankier.pl

Specjalizuje się w zagadnieniach związanych z psychologią finansów, analizuje, jak płacą i zadłużają się Polacy. Doktor nauk ekonomicznych, zwolennik idei społeczeństwa bez gotówki. Pomysłodawca finansowego eksperymentu "2 tygodnie bez portfela", w ramach którego banknoty i karty płatnicze zamienił na smartfona. Telefon: 501 820 788

Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Powiązane: Mieszkanie na kredyt

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki