29 kwietnia minął rok, od kiedy płatnicy składek mogą zgłaszać się do ZUS o wydawanie zaświadczeń o niezaleganiu w płaceniu składek "od ręki", czyli od razu bez zbędnych formalności. Do tej pory Zakład wydał 340 tysięcy takich zaświadczeń, przy czym blisko 50 tysięcy tylko w marcu. Wielki sukces ZUS polega nie na dużej liczbie wydanych dokumentów, ale na tym, że w dalszym ciągu obowiązującym terminem na jego wydanie jest 7 dni. Oznacza to, że ZUS chwali się tym, że niejako sam sobie podniósł poprzeczkę i procedurę, którą może wykonywać cały tydzień, załatwia w kilka chwil.
Po co zaświadczenie z ZUS?
Zaświadczenie o niezaleganiu w opłacaniu składek często nazywane jest dowodem reputacji. Wiele firm zanim podejmie wzajemne ryzyko współpracy biznesowej wymaga od swoich potencjalnych kontrahentów przedstawienia właśnie takiego dowodu. Oprócz tego, zaświadczenie to bywa warunkiem koniecznym do spełnienia przy staraniu się o kredyt w banku lub przy składaniu wniosku o dofinansowanie projektu z UE.
Kto otrzyma zaświadczenie "od ręki"
Zakład podaje, że "od ręki" zaświadczenie o niezaleganiu ze składkami w ZUS otrzymać mogą przedsiębiorcy, którzy mają pewność, że nie popełniali błędów przy płatnościach i dokonywali ich terminowo. W takim wypadku płatnik składek po złożeniu wniosku w oddziale terenowym po około 15 minutach może liczyć na wydanie dokumentu. Istnieje także możliwość załatwienia formalności przez internet za pośrednictwem specjalnej platformy www.eup.zus.pl. Przedsiębiorcy, którzy nie opłacają składek w terminie lub popełniali błędy przy ich regulowaniu, niestety muszą czekać na wydanie zaświadczenie w normalnym trybie. Jest się czym chwalić?
Zaświadczenie o niezaleganiu w opłacaniu składek to dowód na to, że przedsiębiorcy działają sumiennie i zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem. Co ciekawe, wymaganie tego dokumentu często nie służy właśnie niczemu innemu jak udowodnieniu bankowi, instytucji pośredniczącej w podziale środków UE lub kontrahentowi, że firma zarządzana jest w sposób prawidłowy.Przedsiębiorca na każdym kroku musi udowadniać, że działa zgodnie z prawem i jest rzetelny. Takie procedury od dawna uznawane były za zbędne i rząd na całe szczęście wyszedł temu naprzeciw - już niedługo w życie wejdzie ustawa likwidująca konieczność składania kosztownych zaświadczeń w wielu urzędach i zastępująca je zwykłymi oświadczeniami. W ten sposób podatnicy przestaną być traktowani jak potencjalni oszuści.
ZUS chwali się, że skrócił procedurę z 7 dni do kilkunastu minut. Z jednej strony faktycznie jest to powód do dumy - z drugiej niebezpieczny dla wielu urzędów precedens. Okazuje się bowiem, że wiele wydawać by się mogło skomplikowanych procedur urzędniczych to kwestia kilku chwil i wystarczy tylko odrobina dobrej woli, by ułatwić życie, a co za tym idzie, prowadzenie biznesu setkom tysięcy osób. Pytanie tylko, czy faktycznie jest się czym chwalić, czy to tylko "populizm". Przecież sprawa dotyczy niczego innego jak likwidowania barier, które wcześniej administracja sama stworzyła. Innymi słowy jest to bohaterska walka z problemami nie znanymi w innych systemach - ta parafraza słynnego cytatu Stefana Kisielewskiego wybitnie pasuje do wszelkich prób likwidacji barier w prowadzeniu biznesu podejmowanych przez tych, co zamiast rządzić, dzielą.
Łukasz Piechowiak
Bankier.pl
l.piechowiak@bankier.pl
Zobacz też:
» Ściga cię komornik. Nie licz na zwrot podatku
» ZUS w tym tygodniu przekazał do OFE 82,25 mln
» W kwietniu aktywa OFE osiągnęły rekordowy poziom
» Ściga cię komornik. Nie licz na zwrot podatku
» ZUS w tym tygodniu przekazał do OFE 82,25 mln
» W kwietniu aktywa OFE osiągnęły rekordowy poziom

























































