

Ponad 12-letnie zarządzanie majątkiem upadłego warszawskiego Metro-Projektu sąd wycenił na 7,4 mln zł.
Syndycy to grupa zawodowa, której działalność co jakiś czas wzbudza olbrzymie kontrowersje. Kolejną ich dawkę przyniesie zapewne niedawna decyzja stołecznego sądu upadłościowego, który syndykowi spółki Metro-Projekt przyznał aż 9,1 mln zł wynagrodzenia brutto (po opłaceniu VAT — 7,4 mln zł). Przy czym jednorazowo konto Andrzeja Wrzesińskiego wzbogaciło się o 6,4 mln zł (1 mln zł zainkasował we wcześniejszych latach w formie zaliczek). Doświadczeni syndycy i prawnicy zajmujący się upadłościami nie mają wątpliwości — to absolutne rekordy Polski.
— Wcześniej zdarzały się incydentalne przypadki łącznych wynagrodzeń oscylujących wokół 2-3 mln zł. Tak wysokiej kwoty nigdy jednak żaden sąd nikomu nie przyznał — mówią zgodnie rozmówcy „PB”. Wśród dotychczasowych rekordzistów wymieniają syndyków Ursusa czy byłych giełdowych spółek, nazywanych swego czasu „cesarzami spekulacji” — Elektrimu i Universalu. Z tym ostatnim Metro-Projekt całkiem dużo łączy.
Czytaj więcej w dzisiejszym "Pulsie Biznesu"


























































