REKLAMA
TYLKO U NAS

Rynek na ratunek nosorożcom. Pionierska aukcja w RPA

Michał Żuławiński2017-08-21 12:50analityk Bankier.pl
publikacja
2017-08-21 12:50

Ekonomiczna historia ludzkości nierozerwalnie związana jest z handlem zwierzętami lub pozyskiwanymi z nich surowcami. Na naszych oczach pisany jest kolejny etap tej historii, a do zadania, z którym nie poradzili sobie politycy i ekolodzy, zaprzęgnięte mają zostać mechanizmy rynkowe.

Rynek na ratunek nosorożcom. Pionierska aukcja w RPA
Rynek na ratunek nosorożcom. Pionierska aukcja w RPA
/ FORUM

W zestawieniu najdroższych substancji na świecie rogi nosorożca od lat wygrywają ze złotem czy kokainą. Powód jest prosty – bogacący się w zawrotnym tempie mieszkańcy Azji Południowo-Wschodniej od stuleci wierzą w lecznicze właściwości rogów nosorożców i gotowi są za nie płacić astronomiczne kwoty.

Klientów, którym towaru dostarczają kłusownicy, nie odstraszają nawet ceny rzędu 95 000 dolarów za kilogram (dwukrotnie więcej niż cena złota). Popytu nie osłabiają także naukowe badania, z których wynika, że rogi nosorożców - zbudowane głównie z keratyny, czyli substancji budującej także włosy i paznokcie - nie mają żadnych niezwykłych właściwości. Tymczasem w Chinach czy Wietnamie nie brak majętnych osób, które w sproszkowanym rogu nosorożca widzą afrodyzjak, środek na potencję czy lek na raka.

Pół tony rogów

Właśnie na dziś wyznaczono rozpoczęcie pierwszej w historii legalnej, internetowej aukcji rogów nosorożców. Jej organizatorem jest John Hume, który na swoim prywatnym ranczu hoduje ponad 1500 tych potężnych zwierząt. Przed zorganizowaniem aukcji, przedsiębiorca stoczył prawną batalię z południowoafrykańskim rządem, którą ostatecznie wygrał w tamtejszym Sądzie Konstytucyjnym (choć administracyjne przepychanki z ministerstwem mogą jeszcze trwać).

W ramach internetowej aukcji pod młotek trafią 264 rogi nosorożców o łącznej wadze 500 kilogramów. To zaledwie część sześciotonowych rezerw będących w posiadaniu Johna Hume’a.

Jak czytamy na stronie aukcji, w przeciwieństwie do kłusowników, hodowcy pozyskują rogi w bezkrwawy sposób. Przed zabiegiem nosorożce są poddawane narkozie, a w trakcie zabiegu pozostawia im się przynajmniej 8 centymetrów rogu.

- Rogi po przycięciu rosną w tempie 10 centymetrów na rok. Kiedy po 3-4 latach odrosną w całości, proces przycinania może być powtarzany – czytamy na stronie RhinoAuction.com.

fot. Siphiwe Sibeko/ / / FORUM

Warto dodać, że obcinanie rogów nosorożcom praktykuje się także w ogrodach zoologicznych (ostatnio np. w Pradze), ponieważ nawet przetrzymywane w niewoli zwierzęta padały ofiarą kłusowników (np. w podparyskim Thoiry).

Rynkiem w kłusowników

Na mocy umów o ochronie zagrożonych gatunków, międzynarodowy handel rogami nosorożców jest zakazany, jednak południowoafrykańskie prawo otwiera furtkę dla handlu wewnętrznego oraz niekomercyjnego eksportu. W naturalny sposób powstają więc podejrzenia, że już w momencie zakupu rogów, klienci będą planowali przerzut towaru do Azji Południowo-Wschodniej. Tym bardziej, że organizujący aukcję przedsiębiorca przygotował strony internetowe w wersjach językowych dla mieszkańców Chin i Wietnamu.

Środki pozyskane w czasie aukcji, John Hume zamierza przeznaczyć na ochronę swojego stada – obecnie cel pochłania nawet 170 000 USD miesięcznie, na co składa się m.in. koszt wynajęcia strażników i weterynarzy oraz potrzebnego im sprzętu (samochodów, helikopterów, radarów). Mimo to, jak stwierdza przedsiębiorca, w ciągu ostatnich kilku lat kłusownicy zabili 40 należących do niego nosorożców. W sumie od 2013 r. w całej RPA – kraju, w którym żyje ok. 20 000 nosorożców (80% światowej populacji) nielegalnie zabito nawet 1000 tych zwierząt.

Przeciwko pionierskiej aukcji otwarcie wystąpiły nie tylko południowoafrykańskie władze, lecz także organizacje zajmujące się zagrożonymi gatunkami.

- Niedostateczne wysiłki w krajach źródłowych, tranzytowych i konsumujących utrudniają wcielenie w życie istniejących w prawie międzynarodowym zakazów dotyczących handlu związanego z zagrożonymi gatunkami. Nie ma powodu, by sądzić, że legalny handel rogami nosorożców przełoży się na łatwiejszą i bardziej efektywną ochronę – czytamy na stronie International Fund for Animal Welfare.

Na obronę swojego stanowiska, John Hume przytacza dane o kłusownictwie. Po 2009 r., gdy mocno ograniczono handel rogami nosorożców w RPA, liczba odnotowanych przypadków mocno wzrosła.

Południowoafrykańscy hodowcy nosorożców przekonują jednak, że legalizacja handlu rogami przyniesie istotne korzyści. Po pierwsze, zwiększy się populacja nosorożców, ponieważ przedsiębiorcy będą mogli pozyskiwać środki na rozwój swoich stad. Po drugie, zlikwidowany zostanie czarny rynek, który rozwija się dzięki obecnym nieskutecznym ograniczeniom.

- Nawet, gdy zwalczymy tak wielu kłusowników, jak tylko się da, zawsze pozostanie nieprzebrana rzesza tych, którzy zechcą zająć się tym procederem. Odpowiadając na popyt klientów, ograniczymy szanse kłusowników na zbycie nielegalnie pozyskanych rogów. Handel rogami nosorożców mógłby być lukratywnym biznesem, a hodowcy mogliby w humanitarny sposób przycinać rogi, które przecież potem odrastają – dodaje Hume.

Na podparcie swojej tezy, południowoafrykański przedsiębiorca przytacza doświadczenia prohibicji czy wojny z narkotykami, które dobitnie pokazały, że prawne zakazy, na egzekwowanie których przeznacza się ogromne środki, nie eliminują problemu, lecz prowadzą do powstawania czarnego rynku i zorganizowanej przestępczości.

- Dzięki zakazowi handlu rogami nosorożców, przestępcy kontrolują rynek i zazwyczaj albo są zblatowani z władzami albo grożą im, by móc dalej prowadzić swój biznes. Nie mówimy, że nie należy zwalczać kłusowników, mówimy jednak, że samo zwiększanie środków na ten cel to nie wszystko – czytamy na stronie.

Między słoniem a wikunią

Organizator aukcji odpiera także zarzuty przytaczające fiasko zalegalizowanych aukcji kości słoniowej, które w ostatnich latach nie doprowadziły do ograniczenia czarnego rynku.

- Obie sytuacje mocno się od siebie różnią. Kość słoniową pochodzi z martwych słoni, rogi nosorożców można pozyskiwać z żywych zwierząt. Kość słoniowa nie odrasta, w przeciwieństwie do rogów nosorożców. Ponadto słonie trudno monitorować, a żyją one głównie w regionach objętych konfliktami zbrojnymi. Tymczasem najwięcej nosorożców zamieszkuje w RPA, a hodowcy są w stanie je chronić – czytamy dalej.

Jako przykład „zrównoważonego użytkowania” zwierząt, organizatorzy aukcji podają przypadek wikunii. To południowoamerykański krewny lamy i alpaki, którego wizerunek widnieje nawet w herbie Peru, jest ceniony przede wszystkim ze względu na niezwykle wysokiej jakości wełnę. Wraz ze wzrostem popytu na wełnę, gatunek został solidnie przetrzebiony (w latach 60. XX wieku pozostało 6000 osobników), przez co został objęty ochroną na mocy konwencji CITES.

Jak podkreślają hodowcy nosorożców, w ostatnich dwóch dekadach w Peru z powodzeniem przeprowadzono program „komercjalizacji” wikunii (co dokumentuje powyższy film). W jego ramach zezwolono na kontrolowane pozyskiwanie wełny dzikich zwierząt, co nie tylko ograniczyło kłusownictwo, lecz także przyniosło korzyści mieszkańcom ubogich regionów Peru, którzy wreszcie mogli korzystać z faktu, że w ich sąsiedztwie występują zwierzęta o tak cennej wełnie. Co więcej, zwiększyła się też populacja samych wikunii, którą dziś szacuje się na 350 000 sztuk.

Aukcja rogów nosorożców to dopiero pierwszy krok na drodze do komercjalizacji tych potężnych zwierząt. Na obniżenie popytu ze strony mieszkańców Azji Południowo-Wschodniej w krótkim horyzoncie nie ma co liczyć, więc sięgnięcie po mechanizm rynkowy może wspomóc walkę z kłusownictwem i ochronić więcej nosorożców. Koniec końców zwierzęta, z posiadania których człowiek nauczył się w mądry sposób osiągać wymierne korzyści ekonomiczne (ze zwierzętami hodowlanymi na czele), są tak dalekie od wyginięcia, jak tylko to możliwe.

Źródło:
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (2)

dodaj komentarz
machina
buahaha. kiedyś nawet pisałem o tym, że jeśli chcesz uchronić jakiś gatunek przed wyginięciem, to należy zezwolić na handel nim. Dotyczyło to bielików. Jeśli pozwoli się wolnemu rynkowi na handel tym, to (oczywiście przy spełnianiu określonych warunków) gatunek zostanie odratowany. Skąd taka popularność psów rasy husky, golden labrador,buahaha. kiedyś nawet pisałem o tym, że jeśli chcesz uchronić jakiś gatunek przed wyginięciem, to należy zezwolić na handel nim. Dotyczyło to bielików. Jeśli pozwoli się wolnemu rynkowi na handel tym, to (oczywiście przy spełnianiu określonych warunków) gatunek zostanie odratowany. Skąd taka popularność psów rasy husky, golden labrador, amstaffów itp? Z programu ochrony gatunków prowadzonych przez rządy, green peace, czy jakiejkolwiek innej? Łaski bożej? Niewyjaśnionej produktywności tych gatunków, czy po prostu chęci zarobienia pieniędzy przez ludzi? W pierwszym okresie pozyskujesz młode osobniki od organizacji państwowych, podpisujesz wszelkie koncesje itp. Potem pilnujesz, aby zwierzę było w dobrej kondycji, dopuszczasz do rozrodu, pilnujesz, aby zwierzęta nie były zbytnio spokrewnione z sobą, aby nie osłabić puli genetycznej. I tak to działa!
janusz26904029
https://pl.wikipedia.org/wiki/Prawo_nag%C5%82%C3%B3wk%C3%B3w_Betteridge%E2%80%99a

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki