REKLAMA
TYLKO U NAS

Rynek kredytów hipotecznych stopnieje nawet o połowę

2008-11-22 11:22
publikacja
2008-11-22 11:22
Finanse: Banki przykręcają śrubę. Oznacza to, że o pożyczki będzie coraz trudniej

Rynek kredytów hipotecznych stanął na progu załamania. Ich sprzedaż może w 2009 r. spaść nawet o połowę. Wiele wskazuje na to, że z trudem przebije poziom z 2005 r. Wtedy klienci indywidualni pożyczyli 22,5 mld zł. W zeszłym roku było to prawie 56 mld zł. Jeszcze niedawno wydawało się, że w zasięgu ręki jest 70 mld zł.

Z sondy przeprowadzonej przez „WSJ Polska” wynika, że prognozy ekspertów dla rynku kredytów są coraz bardziej pesymistyczne. – Praktycznie zniknie rynek refinansowania kredytów, bo obecnie oferowane są mniej atrakcyjne. Coraz częściej przy zakupie mieszkania konieczne jest wykazanie się wkładem własnym, a do tego dochodzi jeszcze bardzo ostra selekcja potencjalnych klientów – mówi Krzysztof Oppenheim, właściel firmy doradczej Oppenheim Enterprise. Prognozuje on 50-proc. spadek sprzedaży hipotek. Podobnego zdania jest Michał Macierzyński, analityk Bankier.pl, który spodziewa się, że rynek skurczy się o 30 – 50 proc. i przy najbardziej optymistycznym scenariuszu będzie wart 30 mld zł. Zwraca uwagę na wojnę cenową o depozyty. – Pieniądze pozyskiwane na lokaty z odsetkami sięgającymi 10 proc. w skali roku będą musiały być później zaoferowane w naprawdę drogim kredycie, a tego wielu klientów nie zaakceptuje – uważa Macierzyński.

- Mówi się już, że ceny transakcyjne są niższe o 30 proc. Nikt już nie przekonuje, że ceny nieruchomości weszły w fazę stabilizacji. Coraz prawdopodobniejsze jest, że sprawdzi się prognoza mówiąca o 50 proc. spadku cen mieszkań - mówi analityk Bankier.pl Michał Macierzyński.

______________________________

Ceny mieszkań niższe o połowę


Zdaniem Aleksandry Łukasiewicz, członka zarządu Open Finance, perspektywy dla kredytów mieszkaniowych mogą być jeszcze gorsze. – Ostatecznym gwoździem do trumny tego rynku może być decyzja Komisji Nadzoru Finansowego o obowiązku posiadania sporego wkładu własnego przy zakupie nieruchomości na kredyt – mówi. W Open Finance w ostatnich trzech miesiącach niemal połowę kredytów klienci brali na 90 proc. i więcej wartości nieruchomości. – Taki krok nadzoru przede wszystkim wypchnąłby z rynku młodych ludzi na dorobku, którzy zamiast oszczędzać na część wymarzonego mieszkania, zmuszeni byliby wydawać pieniądze na wynajem – tłumaczy Łukasiewicz.

Na fatalny rozwój sytuacji duży wpływ ma też postawa samych banków. Po tym jak w USA okazało się, że kredyty hipoteczne wcale nie są bezpiecznymi produktami, które są spłacane przez klientów w pierwszej kolejności, banki zaczęły zastanawiać się, jakimi kierować się zasadami przy ich udzielaniu. A to może prowadzić do ustalenia nowego ładu, mniej przyjaznego dla klienta. Już teraz do niedawna najbardziej aktywne na tym rynku Millennium, Kredyt Bank, GE Money Bank czy Polbank EFG zdecydowanie przykręciły kredytową śrubę. Symptomy zmian widać w przeprowadzonej przez „WSJ Polska” ankiecie na temat sprzedaży kredytów hipotecznych w trzech kwartałach. Wynika z niej, że załamanie sprzedaży w 2009 r. poprzedzą też słabsze od oczekiwanych rezultaty za ten rok. Ankietowane przez nas banki pożyczyły na nieruchomości ponad 41,1 mld zł tak jak przed rokiem. Związek Banków Polskich spodziewał się, że w całym roku będzie to 63 – 68 mld zł. Po wprowadzonych jesienią obostrzeniach jest to raczej nie do wykonania.
Ranking „WSJ Polska” str. » 03

Halina Kochalska
Dziennik Finansowy

Więcej na ten temat
Źródło:
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (16)

dodaj komentarz
~neoplat
Rynek mieszkaniowy stał się przedmiotem spekulacji cenowej podobnie jak cena ropy. Działo się tak ponieważ mieszkania kupowane były pod inwestycje. Ludzie widząc wzrost cen mieszkań kupowali kolejne na kredyt(lewarując tanim pieniądzem). Był to świetny interes bo nie posiadając wystarczającej gotówki można było wziąć kredyt na mieszkanie.Rynek mieszkaniowy stał się przedmiotem spekulacji cenowej podobnie jak cena ropy. Działo się tak ponieważ mieszkania kupowane były pod inwestycje. Ludzie widząc wzrost cen mieszkań kupowali kolejne na kredyt(lewarując tanim pieniądzem). Był to świetny interes bo nie posiadając wystarczającej gotówki można było wziąć kredyt na mieszkanie. Kredyt wynosił kilka tysięcy miesięcznie, nisko oprocentowany. Przy wzroście nieruchomości o 30-40% w skali roku, była to świetna inwestycja. Spirala sama nakręcała się bo chętnych wejścia w tak prostą i rentowną inwestycje było wielu. Wszystko się jednak skończyło kiedy zabrakło w bankach pieniędzy i o kredyt jest bardzo ciężko. Ta nakręcająca machina zatrzymała się. W tym momencie jeszcze nic strasznego na rynku nieruchomości nie stało się. Moim zdaniem duże zmiany nadejdą. Ktoś kto kupił mieszkanie pod inwestycje będzie chciał jak najszybciej realizować zyski. Na razie inwestorzy patrzą i liczą. Ceny nieruchomości spadają, dodając do tego inflacje, nie warto trzymać teraz pieniędzy w nieruchomościach, lepiej już wrzucić na lokatę. Pierwsza fala obniżki cen wyjdzie od dużych deweloperów, którzy mają większe parcie na gotówkę. Oni obniżą mocno ceny. Później, ślad za nimi pójdą inni "Kowalscy" którzy nakręcili tą spekulacyjną bańkę. Nie wiem tylko jak poradzą sobie miasta, gdzie są wysokie czynsze za wynajem mieszkania. Tu inwestorzy mogą te mieszkania trzymać. To są takie moje przemyślenia. Ceny mieszkań są w Polsce wysokie, zarobki niskie. Zastanawiając skąd się biorą ceny mieszkań odnieść można to tylko do średniego kredytu hipotecznego. Jak dawano na 300 tys to ceny mieszkań oscylowały w tych granicach. Marże deweloperów były duże, w momencie kryzysu, nie ma mocnych, ceny nieruchomości muszą spaść. I niech nikt się nie podnieca euro i możliwością kupowania nieruchomości przez obywateli euro za kilka lat. Mieszkania w Polsce już dawno znajdują się na poziomach europejskich. Gdy w Niemczech były mistrzostwa cena mieszkania w Berlinie była o połowę niższa niż we Wrocławiu. Jak ktoś kupił niedawno mieszkanie pod inwestycje to niech lepiej szybko sprzedaje bo już niedługo będzie warte połowę ceny a kredyt trzeba będzie spłacać. Lewarowana inwestycja jest fajna jak jest rentowność powyżej kosztu kapitału, boli mocniej gdy są straty.

~zgadzamsie
Dokładnie, też tak myślę, ceny są przeszacowane, nikt nie zapłaci takich pieniędzy za jakąś norę.
~wlasciciel
a czemu nie o 90 - 110%???
;-)
~bud fox
kupię nowe mieszkanie we wrocławiu, max 4000 PLN za 1 m2
~Rybik
Prawda jest taka, że mamy tysiące wolnych mieszkań na których nie ma chętnych [a może są ale kogo na to stać?] i kilkaset tysięcy jeszcze w budowie.

Kredyt na przeciętne mieszkanie, dla 3-4 osobowej rodziny w dużych miastach to koszt około 2500zł miesięcznie przez okres 30 lat. Kogo na to stać? Przecież do kredytu dochodzą
Prawda jest taka, że mamy tysiące wolnych mieszkań na których nie ma chętnych [a może są ale kogo na to stać?] i kilkaset tysięcy jeszcze w budowie.

Kredyt na przeciętne mieszkanie, dla 3-4 osobowej rodziny w dużych miastach to koszt około 2500zł miesięcznie przez okres 30 lat. Kogo na to stać? Przecież do kredytu dochodzą jeszcze inne opłaty jak czynsz, telefon[y], prąd, gaz, telewizja, internet, samochód. 5000zł netto to absolutne minimum, żeby z takim kredytem "jakoś" przeżyć. A kto ma pewność, że przez lata te wszystkie lata kiedy będzie spłacany kredyt będziemy mieli to minimum?

Mam nadzieje, że wreszcie ceny mieszkań spadną i przeciętny Polak będzie mógł kupić własne M za normalne pieniądze [max 100tyś].

Aha przypominam, że średnia krajowa to około 2300zł na rękę, to też daje dużo do myślenia, szczególnie, że grono prezesów zarabiających 600.000zł znacznie tą średnią zawyża.
~mxxxxxxx
>>Aha przypominam, że średnia krajowa to około 2300zł na rękę,

warto też wspomnieć że 60% pracujących zarabia mniej od tej kwoty
~ciekawe
Mysle sobie, że dzieje się to, o czym KNF ostrzegał _banki_ rok - pół roku temu(!)
Powiedzmy, że ktoś kupił drogie mieszkanie na górce cenowej, na kredyt oczywiście, cos w Wwie, na Mokotowie, Kabatach lub Wilanowe za jakies 600tys. Dostał na to 300tys CHF i tyle zostało mu wpisane na hipotekę. Teraz PLN osłabł, zadłużenie wzrosło
Mysle sobie, że dzieje się to, o czym KNF ostrzegał _banki_ rok - pół roku temu(!)
Powiedzmy, że ktoś kupił drogie mieszkanie na górce cenowej, na kredyt oczywiście, cos w Wwie, na Mokotowie, Kabatach lub Wilanowe za jakies 600tys. Dostał na to 300tys CHF i tyle zostało mu wpisane na hipotekę. Teraz PLN osłabł, zadłużenie wzrosło z 600tysPLN na 750tysPLN (300kCHF*2.5) a wartość mieszkania ... spadła ...np. z 600 na okolo 500tysPLN.
Wniosek: zobowiązanie przerosło wartość przedmiotu mającego to zadłużenie zabezpieczyć.
Niby nic się nie dzieje, póki pan Kowalski chodzi do pracy, dostaje pensje i spłaca raty, kredty był wszakże na 30- 35 lat a to co dzieje się teraz to swoista przejściowa burza i w tych 30-35 latach pewnie jeszcze kilka takich nadejdzie. Niby nic ale.... z pktu widzenia banku kredyt jest już pod obserwacją. Bo co,jeśli firma pana Kowalskiego ogłosi redukcję?

To banki pozwoliły na wzrost cen oferując rozdmuchane kredyty (pamietamy 130%) i nawarzyły tego piwka. Wniosek2: banki BĘDĄ ZAINTERESOWANE WINDOWANIEM CEN, a mogą to robić wyłącznie dając tanie kredyty, więc albo znajdą jakiś sposób albo kilka z nich popadnie w duuuuże kłopoty. Chwilowo stawiam na to drugie.
~mxxxxxxx
nie znajda kazde kolejne pompowanie to zwiekszanie banki , ktora bedzie wieksza jak peknie. Zreszta oni nawet jesli chca to nie moga, pieniadz z zachodu sie skonczyl
~Adam
Spada sprzedaz samochodow i co?
Nikt nie obniza cen samochodow o 50%
Spada sprzedaz RTV czy AGD i nikt nie obniza cen o 50%.
Mieszkanie to nie serek, jak poczeka 3-4 lata nic mu sie nie stanie.
Przyjda tacy których bedzie stac na kupno mieszkania.
"Zaklinacze cen" ktorzy obecnie wynajmuja mieszkanie beda
Spada sprzedaz samochodow i co?
Nikt nie obniza cen samochodow o 50%
Spada sprzedaz RTV czy AGD i nikt nie obniza cen o 50%.
Mieszkanie to nie serek, jak poczeka 3-4 lata nic mu sie nie stanie.
Przyjda tacy których bedzie stac na kupno mieszkania.
"Zaklinacze cen" ktorzy obecnie wynajmuja mieszkanie beda je wynajmowac do konca zycia, nie ma obowiazku posiadania własnego mieszkania.
Na Slasku ceny nie drgneły nawel o 1 zl.
Nowe mieszkania po 3700-4000 zl i potrzeby obnizania cen nikt nia widzi.
~mxxxxxxxx
tak tylko firmy motoryzacyjne splajtuja. Zreszta sa obnizki cen aut - w GB daja 2 w cenie jednego!. Na autach nie ma tez marzy 50%
Co do mieszkan, czekaj sobie 4 lata w tym czasie na rynke przyjdzie 400tys nowych mieszkan ale ty bedziesz sie upieral wiec padniesz.

Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki