Nasi żołnierze będą stacjonować w litewskiej bazie lotniczej w Siauliai, a po trzech miesiącach przejmą po nich dyżur lotnicy z Niemiec. Generał Sławomir Dygnatowski z Dowództwa Operacyjnego podkreślił, że do czasu rozpoczęcia misji pozostało już niewiele do zrobienia. Są to raczej kosmetyczne zabiegi.Trzeba jeszcze uroczyście pożegnać kontyngent - co stanie się 12 marca w Malborku. Potem przekazanie dowództwa, przemieszczenie się w rejon misji i od 15 marca pełnowymiarowa służba.
Wcześniej piloci i obsługa techniczna kontyngentu przeszli przeszkolenie. W ramach przygotowań odbyło się ćwiczenie Jastrząb 08, na którym ćwiczono m.in. patrolowanie przestrzeni powietrznej państw bałtyckich, odstraszanie wrogich samolotów i udzielanie pomocy w powietrzu innym maszynom. I właśnie te czynności - jak zaznaczył ppłk Mariusz Biajgo - dowódca kontyngentu - będą należały do obowiązków polskich pilotów. Dowódca misji ORLIK 2 podkreślił, że będzie to trudna służba, ponieważ trzeba być do dyspozycji non stop. "Cały czas na dyżurze stoi uzbrojona para samolotów Mi-29 i dwóch gotowych pilotów" - zaznaczył ppłk Biajgo. Lotnicy muszą być w pobliżu swoich maszyn w gotowości RS 15, czyli zdolni do startu w ciągu kwadransa.
Misja ORLIK 2 to część większej operacji państw NATO. Kraje członkowksie sojuszu - w ramach pomocy - patrolują przestrzeń powietrzną nad tymi krajami, które nie maja własnej floty myśliwców. Litwa, Łotwa i Estonia należą właśnie do tych krajów. Koszt polskiej misji ORLIK to ok. 6,5 mln złotych. Będzie to druga misja naszych pilotów w tym rejonie.
Źródło:IAR


























































