Złoty w piątek odzyskuje wigor. Polska waluta umacnia się wobec euro i dolara, frank zaś spadł poniżej poziomu 4 zł.


W piątek o godzinie 10:00 za jedno euro trzeba zapłacić 4,3333 zł, co oznacza, że kurs EUR/PLN względem wczorajszego zamknięcia obniżył się o 0,9 proc. Euro względem złotego traciło zresztą już w czwartek po południu, wcześniej jednak wyznaczyło lokalne maksima na poziomie 4,375 zł.
Podobnie zachowuje się frank. Jeszcze wczoraj za szwajcarską walutę trzeba było przez moment płacić nawet 4,05 zł, co jest poziomem najwyższym od 2,5 roku. W piątek jednak kurs CHF/PLN spada i w południe kształtuje się na poziomie 3,9802 zł. Tym samym helwecka waluta znów znalazła się poniżej poziomu 4 zł.
O 0,9 proc. tanieje także dolar, a kurs USD/PLN wynosi 3,90 zł. Z kolei o 0,2 proc. spada eurodolar. Po obfitującym w zwroty akcji tygodniu w czwartek akurat Donald Trump nie był szczególnie aktywny w kwestiach, które mogłyby mocno odbić się na rynku walutowym. Na rynku widać dużo przychylniejsze spojrzenie w stronę ryzykownych aktywów. Tracą uznawane za bezpieczne przystanie frank i złoto, w górę idą zaś akcje i waluty krajów wschodzących.
- Na przełomie tygodnia spodziewamy się utrzymania presji na wzrost EUR/PLN. Kurs najprawdopodobniej nie przełamie jednak 4,40. Sentyment dla walut rynków wschodzących poprawił się po doniesieniach sugerujących spadek ryzyka politycznego w Argentynie – napisali w piątkowym biuletynie ekonomiści ING Banku Śląskiego. Przypomnijmy, w Argentynie na początku tygodnia miał miejsce walutowy krach, gdy inwestorzy wystraszyli się, że obecny prezydent może przegrać nadchodzące wybory prezydenckie.
O godzinie 14.00 NBP poda dane na temat inflacji bazowej rdr za lipiec. - Nasze obliczenia na podstawie środowych, bardziej szczegółowych danych dotyczących inflacji konsumenckiej wskazują, że najczęściej śledzona miara inflacji bazowej, tj. indeks CPI po wyłączeniu cen żywności wrosła do 2,2 proc. rdr z 1,9 proc. rdr przed miesiącem, tj. do najwyższego poziomu od lipca 2012 r. – napisali w porannym komentarzu ekonomiści Millennium Banku.
AT

























































