Piątkowy poranek przyniósł leki wzrost kursu euro. Złoty pozostaje słaby pomimo „gołębiej” retoryki płynącej z Rezerwy Federalnej. Notowania franka szwajcarskiego podniosły się do 3,84 zł.


O 10:24 kurs euro podchodził pod 4,27 zł, pozostając prawie bez zmian względem poziomów z zakończenia czwartkowego handlu. Po kilkudniowym epizodzie poniżej 4,25 zł notowania euro powróciły do przedziały 4,25-4,35 zł, w którym to utrzymywały się przez większość ostatnich 12 miesięcy.
- Koniec tygodnia nie powinien przynieść istotnych zmian na rynkach finansowych. Liczymy się ze stabilizacją eurodolara wokół poziomu 1,1250 i EUR/PLN na 4,2650 – napisali w porannym biuletynie analitycy Millennium Banku.
Po środowym i czwartkowym wystąpieniu Jerome Powella rynek terminowy znów zaczyna dyskontować głębokie cięcia stóp procentowych w Rezerwie Federalnej. O ile sama obniżka na lipcowym posiedzeniu FOMC jest uważana za pewną, to rośnie wycena szans na cięcie aż o 50 pb.
O grosz w górę poszły notowania franka szwajcarskiego. Cena helweckiej waluty podniosła się w pobliże 3,84 zł. Jesteśmy więc o krok od osiągnięcia granicy 3,85 zł – na tym poziomie jak dotąd zatrzymywały się wszystkie tegoroczne zwyżki na parze CHF/PLN.
KK/PAP























































