„Piłka nożna to niskopunktowa i nieprzewidywalna gra” – napisali analitycy banku Goldman Sachs w raporcie szacującym szanse drużyn przed mundialem w Brazylii. Ale rozpoczynające się futbolowe mistrzostwa Europy są imprezą bardziej przewidywalną, niż się wydaje.


Pierwsze oficjalne mistrzostwa Europy w piłce nożnej odbyły się we Francji w roku 1960. W finale ZSRR po dogrywce pokonał Jugosławię 2:1. Trzecie miejsce zajęła inna reprezentacja „demoludów” - drużyna Czechosłowacji rozniosła Francję 2:0. Tak dobre wyniki „socjalistycznej piłki” w mojej ocenie nie były dziełem przypadku i wpisują się w jedną z kilku prawidłowości rządzących turniejami Euro.
Historia i garść statystyk
10 czerwca 2016 roku rozpocznie się 15 turniej finałowy o piłkarskie mistrzostwo Europy. Analizę statystyczną utrudniają zmiany, jakie w ciągu pół wieku wprowadziła UEFA. W pierwszych pięciu turniejach finałowych brały udział tylko cztery drużyny, kwalifikujące się w systemie pucharowym. Zatem mecze ćwierćfinałowe i 1/8 były teoretycznie tylko dwumeczami eliminacyjnymi granymi u siebie i na wyjeździe. W eliminacjach do Euro 1964 Polska dwukrotnie uległa… Irlandii Północnej. Zarówno w Chorzowie, jak i w Belfaście nasza reprezentacja przegrała 0:2.
Od roku 1980 w ME uczestniczyło 8 drużyn, a od 1996 roku w imprezie brało udział 16 reprezentacji. Euro 2016 jest pierwszym turniejem ME, w którym wystartują 24 drużyny. Po fazie grupowej odpadnie 8 zespołów i tak właściwie prawdziwe mistrzostwa zaczną się dopiero 25 czerwca.
Żaden kraj nie wystąpił na wszystkich 14 ME. Najczęstszymi bywalcami turniejów finałowych byli Niemcy, którzy zadebiutowali dopiero w roku 1972. Za to od razu zdobyli tytuł, w finale pokonując drużynę ZSRR 3:0. Reprezentacje ZSRR/WNP/Rosji grały na Euro 11 razy. Dziesięć występów na swoim koncie mają Hiszpanie, którzy zdobywali trofeum w latach 1964, 2008 i 2012. Są także jedyną reprezentacją, której udało się obronić tytuł mistrza Europy.
Rusza piłkarski konkurs. Nagrody czekają!

„Puls Biznesu” i Bankier.pl zapraszają do udziału w konkursie poświęconym piłkarskim mistrzostwom Europy. Zabawa składać się będzie z trzech rodzajów zadań. Do wygrania m.in. iPhone 6S 64GB czy iPad Pro.
Turniej dla elity
Przez fazę medalową Euro przewinęło się 14 reprezentacji, z czego 12 grało w finałach. Podobnie jak piłkarskie MŚ, także Euro zostało zdominowane przez elitarny klub składający się z kilku reprezentacji. 8 z 14 trofeów przypadło trzem nacjom: Niemcom (3), Hiszpanom (3) i Francuzom (2). Jeśli doliczyć Włochy (1 tytuł ME i 4 MŚ), to cztery kraje zgarnęły 64% pucharów Henriego Delaunaya.
Piłkarskie mistrzostwa Europy zdają się premiować gospodarzy. Choć tylko 3 z 14 trofeów zgarnęli gospodarze (Hiszpania w 1964, Włochy w 1968 i Francja w 1984), to aż do roku 2008 (gdy organizację tej imprezy zaczęto przyznawać krajom piłkarsko przeciętnym) gospodarz regularnie meldował się w strefie medalowej (aczkolwiek na 5 turniejach dostawał się tam z automatu).
Prognozy z historycznych analogii
Z przyczyn historycznych z listy faworytów należałoby wykreślić reprezentacje Niemiec i Hiszpanii. Tych pierwszych z powodu wygrania brazylijskiego mundialu (szansa na tytuł ME wynosi wtedy 1 do 14), a tych drugich z powodu sukcesu na Euro 2012 (też szansa 1 do 14).
Ponieważ Euro jest (było?) imprezą elitarną, to pozostałych faworytów należałoby dobrać z listy piłkarskich potęg – reprezentacji z pierwszej 10 klasyfikacji medalowej wszech czasów. Tu pierwsze dwa miejsca okupują skreślone przeze mnie Niemcy i Hiszpania, przed Francją („faworyt naturalny”), ZSRR (czyli obecna Rosja), Włochy i Czechy. Pozostali: Holandia, Dania, Grecja, Jugosławia (Serbia) nie awansowali na Euro 2016.
W ten sposób teoretycznie znamy obsadę półfinałów. Tyle że szyki psuje nam inna prawidłowość: co trzeci europejski turniej przynosi sensacyjnego zwycięzcę. 12 lat temu totalną niespodziankę sprawili Grecy, po których mało kto spodziewał się wyjścia z grupy, a co dopiero zdobycia tytułu.
Cofając się kolejne 12 lat, mamy jeszcze większą sensacją, jaką był triumf Danii, która na turniej pojechała w ostatniej chwili, zastępując zdyskwalifikowaną za wojnę w Bośni Jugosławię. „Duński dynamit” okazał się na tyle silny, by w finale ograć ówczesnych mistrzów świata i hegemonów piłki nożnej – drużynę zjednoczonych Niemiec. Kolejne 12 lat wcześniej bez żadnej sensacji Euro wygrali Niemcy, ale za niespodziankę można uznać wicemistrzostwo Belgii.
Goldman Sachs: szanse Polski na finał Euro 2016 większe niż Włoch

Jeśli chodzi o Polskę, to Goldman Sachs widzi większą szansę awansu naszej reprezentacji do drugiej rundy turnieju, niż reprezentacji Włoch. Polska ma także większą szansę awansu niż Włochy do półfinału, ćwierćfinału i finału. W ewentualnym finale szanse obu reprezentacji na zwycięstwo zrównują się i wynoszą 1,5 proc., wynika z systemu Goldman Sachs.
Poszukiwania „czarnego konia”
Jeśli ten 12-letni wzorzec miałaby się powtórzyć, to przynajmniej jednego półfinalistę trzeba by dobrać według innego klucza. Postanowiłem sprawdzić, czy do piłkarskiego zamka pasuje klucz ekonomiczny. Pomysł nasunął się po pobieżnym zestawieniu triumfatorów Euro z generalną trajektorią krajowych gospodarek.
W roku 2008 tytuł zdobyła Hiszpania, będąca wówczas u szczytu bańki nieruchomościowej i pod koniec trwającej cztery dekady gospodarczej prosperity. W 2004 roku wygrali Grecy, których gospodarka niesiona unijnymi dotacjami i tanim kredytom z niemieckich i francuskich banków była najszybciej bogacącym się krajem eurolandu. Kolejne cztery lata wstecz to triumf Francji, rosnącej wówczas w tempie blisko 4% rocznie. Francja już nigdy później nie osiągnęła takiej dynamiki PKB.
Kolejne 4 lata wstecz to tytuł dla Niemców, który „powinien” był zmaterializować się cztery lata wcześniej (ale wtedy puchar zgarnęli fenomenalni Duńczycy) po fali przekraczającego 5% wzrostu PKB w latach 1990-91. Rok 1988 przyniósł zwycięstwo rosnącej w tempie 3-4% Holandii nad chylącym się ku gospodarczej ruinie ZSRR.
Co wynika z wykresów?
Aby usystematyzować powyższe spostrzeżenia, zestawiłem dynamikę produktu krajowego brutto z osiągnięciami drużyn narodowych podczas ME. Za zwycięstwo przyznałem 3 punkty, za drugie miejsce 2 punkty, a za półfinał jeden punkt.
Po pierwsze cykl ekonomiczny nie jest idealnie skorelowany z cyklem futbolowym (jeśli takowy w ogóle istnieje). Po drugie można dostrzec kilkuletnie przesunięcie czasowe, przy czym na ogół to gospodarka wyprzedza wyniki reprezentacji piłkarskiej. Po trzecie sam wzrost gospodarczy czy dobrobyt nie zapewnia sukcesu na Euro. No i po czwarte istnieje kilka wyjątków podważających hipotezę o istotnym wpływie koniunktury gospodarczej na wyniki piłkarskie.
Zwróćmy jednak uwagę na kilka prawidłowości. Rosjanie (wcześniej jako ZSRR) odnosili sukcesy piłkarskie tylko tak długo, jak trwał u nich wzrost gospodarczy (z zastrzeżeniem co do wiarygodności sowieckich statystyk). Tak samo było w przypadku Jugosławii, która po wojnie i rozpadzie przestała się liczyć w światowym futbolu. Ale proces piłkarskiego upadku był widoczny już w latach 80., gdy jugosłowiański model socjalizmu przez dekadę generował zerowy wzrost gospodarczy.
Rosja wypadła z futbolowej mapy Europy w latach 90., gdy kraj pogrążony był w zapaści gospodarczej. Także w Niemczech piłkarski kryzys z początku XXI wieku zbiegł się z okresem słabości gospodarki. Francja, która od dekady tkwi w ekonomicznej stagnacji, przestała odnosić sukcesy piłkarskie.
Jak odnaleźć ekonomicznego faworyta?
W tym symplistycznym modelu szukanie faworyta na Euro 2016 sprowadza się do wyznaczenia z kręgu "nie-potentatów" (ze względu na pojawianie się co 12 lat sensacyjnego zwycięzcy) krajów notujących w poprzednich latach solidny (na tle pogrążonej w kryzysie Europy) wzrost gospodarczy. Ze względu na brak danych dla brytyjskich prowincji (Walii i Irlandii Płn.) na liście pozostało 16 krajów.
Skumulowany wzrost PKB na mieszkańca (w bieżących USD) w latach 2000-14 oraz 2004-14 przedstawia się w następujący sposób:
| Skumulowany wzrost PKB na mieszkańca | |||||
|---|---|---|---|---|---|
|
Kraj |
2000-14 |
Kraj |
2004-14 |
||
|
1 |
Rumunia |
499% |
1 |
Rumunia |
181% |
|
2 |
Ukraina |
385% |
2 |
Ukraina |
125% |
|
3 |
Albania |
288% |
3 |
Polska |
116% |
|
4 |
Słowacja |
242% |
4 |
Albania |
89% |
|
5 |
Czechy |
225% |
5 |
Turcja |
80% |
|
6 |
Polska |
219% |
6 |
Słowacja |
74% |
|
7 |
Węgry |
204% |
7 |
Czechy |
67% |
|
8 |
Chorwacja |
174% |
8 |
Szwajcaria |
61% |
|
9 |
Turcja |
149% |
9 |
Chorwacja |
44% |
|
10 |
Szwajcaria |
126% |
10 |
Austria |
39% |
|
11 |
Austria |
109% |
11 |
Szwecja |
39% |
|
12 |
Irlandia |
107% |
12 |
Węgry |
37% |
|
13 |
Belgia |
104% |
13 |
Belgia |
33% |
|
14 |
Szwecja |
101% |
14 |
Portugalia |
23% |
|
15 |
Portugalia |
92% |
15 |
Irlandia |
14% |
|
16 |
Islandia |
64% |
16 |
Islandia |
11% |
| Źródło: Bankier.pl na podstawie danych Banku Światowego. | |||||
Od razu widać, kto nie ma szans: Islandia, Portugalia, Irlandia i Belgia z ekonomicznego punktu widzenia powinny być outsiderami Euro 2016. Za to w obu kolumnach czołowe pozycje okupują Rumunia, Ukraina oraz Albania przed Polską, Czechami i Słowacją. Istnieje więc szansa, że jeśli tegorocznego Euro tradycyjnie nie wygra Francja, to po raz pierwszy od ponad pół wieku turniej może stać się domeną krajów z Europy Środkowej i Wschodniej.



























































