Akcja kredytowa utknęła w miejscu – takie wnioski można wysnuć ze wstępnych danych za styczeń opublikowanych przez Narodowy Bank Polski. Do finansowania działalności przedsiębiorstwa wykorzystają przede wszystkim zgromadzone wcześniej depozyty, brakuje chętnych na kredyty. W tej sytuacji banki zapewne mocniej skoncentrują się na promowaniu pożyczek na konsumpcję.
W pierwszym miesiącu 2013 r. ubyło ponad 11 mld zł ze środków zgromadzonych w bankach przez przedsiębiorstwa. To spadek o 6,1%. W tym samym czasie akcja kredytowa stała niemal w miejscu. W styczniu stan kredytów dla firm zwiększył się tylko o 466 mln zł (0,2% mdm). Podobne tempo przyrostu odnotowały kredyty dla gospodarstw domowych.
Sytuacja na rynku nieruchomości nie sprzyja sprzedaży
kredytów hipotecznych. Zakończył się program rządowych dopłat „Rodzina na
swoim”, a spadek cen mieszkań zachęca do odłożenia w czasie decyzji o zakupie własnego
M. Kredytodawcy, nie mając innego wyjścia, zwrócą się w stronę pożyczania na
konsumpcję. Na rynku widać pierwsze symptomy zaostrzenia konkurencji o
pożyczających. Banki zaczynają obniżać ceny.
Zobacz także
Wkrótce tańsze kredyty konsumpcyjne
Spadek stóp procentowych odczuli już oszczędzający. Banki śpieszą się z obniżaniem oprocentowania lokat, a na rynku coraz trudniej znaleźć atrakcyjną ofertę. Mimo tego, w styczniu Polacy złożyli w bankach kolejne 6 mld zł (przyrost o 1,2% mdm).
Teraz nadchodzi czas na obniżkę ceny pożyczanego pieniądza. W przypadku najdroższych produktów, np. kart kredytowych, odbywa się ona częściowo automatycznie – górna granica oprocentowania wynikająca z ustawy antylichwiarskiej obniżyła się od jesieni z 24% do 21%. Niektóre banki już rozpoczynają promocje cenowe kredytów gotówkowych, chociaż w tym przypadku o ostatecznej cenie pożyczki decyduje nie tylko wysokość odsetek.
| ABC kredytu gotówkowego |
![]() |
W najbliższych miesiącach można spodziewać się wysypu ofert nieco tańszych kredytów konsumpcyjnych. Decydując się na zaciągnięcie takiego zobowiązania warto jednak pamiętać o dokładnym porównaniu całkowitych kosztów. Reklamowana wysokość oprocentowania nominalnego nie jest dobrym drogowskazem, zwłaszcza że banki często uzależniają udzielenie kredytu od zakupu dodatkowych produktów (np. założenia ROR-u lub opłacania składek ubezpieczenia). Od końca 2011 r. przestało również obowiązywać ograniczenie wysokości opłat i prowizji związanych z kredytami konsumenckimi. Gros kosztów może zatem także kryć się np. w prowizji za przyznanie kredytu.
Michał Kisiel, analityk Bankier.pl



























































