Koszt wychowania jednego dziecka w Polsce w roku 2024 (do osiągnięcia osiemnastego roku życia i według stanu na koniec poprzedniego roku) wyniósł 358 tys. złotych (1659 zł miesięcznie), a dwójki dzieci wyniósł 599 tys. złotych - policzyło Centrum im. Adama Smitha.


W zeszłym roku było to odpowiednio 346 tysięcy i 1602 zł miesięcznie.
Centrum im. Adama Smitha szacuje koszty wychowania dziecka od 2008 roku, aby uświadomić społeczeństwu i władzom państwa, jak wielkie nakłady na wychowanie dzieci ponoszą rodziny w Polsce. Tegoroczny raport powstał przy udziale Anny Gołębickiej, Andrzeja Sadowskiego i prof. Aleksandra Surdeja.
Koszt inwestycji w wychowanie jednego dziecka w Polsce w roku 2025 (do osiągnięcia osiemnastego roku życia i według stanu na koniec poprzedniego roku) wyniesie 358,4 tys. złotych (1659 zł miesięcznie), a dwójki dzieci 599,8 tys. złotych.
Inwestycje ponoszone przez rodziców na wychowanie dzieci
Centrum koszty te określa jako inwestycje ponoszone przez rodziców na wychowanie dzieci. Wskazana kwota, jak zauważają twórcy raportu, tylko nakłady przeciętne. "Za nimi kryje się znaczne zróżnicowanie zależne od dochodów, standardów życia rodzin i miejsca zamieszkania."
Dzięki efektowi tzw. korzyści skali koszty wychowania drugiego dziecka stanowią 83% kosztów
wychowania dziecka pierwszego, a przypadku trzeciego dziecka stanowią 70% kosztów dziecka
pierwszego.
Prawie 90% inwestycji w wychowanie dziecka stanowią koszty związane z zapewnieniem wyżywienia, mieszkaniem, transportem, edukacją i opieką zdrowotną. Wychowanie dzieci w mniejszych miejscowościach i na wsi jest tańsze o około 15% od wychowywania dzieci w dużych miastach, ale te oszczędności niweczy niska jakość i bezalternatywność usług edukacyjnych obserwowana w małych miastach i na wsiach.
Średnioroczna inflacja CPI w 2024 roku wynosiła 3,6%. W tym samym czasie wydatki na dziecko wzrosły o +3,35%, a więc praktycznie tyle samo co inflacja, co oznacza, że rodziny nie zwiększyły wydatków na dziecko w ujęciu realnym. Koszty te będą rosnąć jeszcze szybciej, gdyż rosną ceny dodatkowych usług edukacyjnych i drożeje opieka zdrowotna, w której długie oczekiwanie na wizyty u specjalistów wymusza korzystanie z prywatnych wizyt u specjalistów - pisze Centrum.
Przeczytaj także
W przypadku wychowywania jednego dziecka rzeczywiste nakłady inwestycyjne (na poziomie urzędowego minimum socjalnego) mieszczą się w przedziale od 200 do 250 tys. zł (w scenariuszu oszczędnego gospodarowania) do 500 tys., jeśli rodzina wysyła dzieci do prywatnych szkół i finansuje dodatkowe aktywności edukacyjne - czytamy w raporcie.
Programy rządowe jak 800+ nie rekompensują kosztów
Zdaniem autorów raportu, "trwająca erozja jakości nauczania w szkołach publicznych w Polsce sprawia, że troszczący się o przyszłość swoich dzieci rodzice próbują rekompensować postępującą słabość pracy szkół, wysyłając dzieci do szkół prywatnych lub na dodatkowe płatne korepetycje. Polska zaczyna przypominać Koreę Południową, w której w roku 2023 prawie 80% uczniów uczestniczyło w prywatnym edukacyjnym tutoringu, a ich rodzice wydawali na ten cel przeciętnie 10% swojego rozporządzalnego dochodu."
Autorzy uderzają też w rządzących: "Wydatki publiczne na niskiej jakości usługi publiczne tworzą wrażenie hojnego finansowania przez rząd, jednak w rzeczywistości wymuszają ponowne finansowanie prywatne i prowadzą do faktycznego dublowania łącznych nakładów (prywatnych i publicznych), co w szczególności widoczne jest w przypadku edukacji i opieki zdrowotnej. Kosztów tych nie rekompensują w pełni rządowe programy wsparcia (przykładowo jak „800+”, „Dobry start”, „Maluch+”), chociaż tak długo jak długo będą funkcjonować, obniżają część wydatków.
Po co powstaje ten raport? Jak tłumaczą jego twórcy, informacje w nim zawarte to wiedza niezbędna, aby uświadomić społeczeństwu i władzom państwa, jak wielkie nakłady na wychowanie dzieci ponoszą rodziny w Polsce.
Przeczytaj także
"Dzieci na ogół przynoszą rodzicom więcej powodów do radości niż smutku, z czasem oferują materialne wsparcie, a zawsze są niemalże metafizycznym doświadczeniem, dlatego wiedza o finansowych, rzeczowych i innych nakładach na wychowanie dzieci nie jest równoznaczna z finansowym determinizmem w wyjaśnianiu spadku wskaźnika dzietności w Polsce, lecz użyteczną informacją kontekstową. (...) Chociaż naturalne jest, że gros kosztów oraz korzyści z posiadania i owoców wychowania dzieci spada na rodziców i im również przypada, to rosnąca wielkość nakładów na wychowanie dzieci nie powinna być jedynie problemem rodzin."
Dzieci są również wartością społeczną, gdyż trwanie i materialna pomyślność społeczeństwa nie zostanie utrzymana, bowiem jest zagrożona w sytuacji postępującej zapaści demograficznej. Dzietność poniżej progu zastępowalności pokoleń, szacowanego na 2,2 dziecka na jedną kobietę, z czasem nieuchronnie prowadzi do zmniejszenia liczby ludności i do starzenia się społeczeństwa, a tym samym do zmniejszania liczby pracujących i podrażania cen usług, których świadczyć nie mogą roboty oraz sztuczna inteligencja i w konsekwencji do ogólnego spadku poziomu życia. Ów aspekt społeczny i efekt szerokiego rozlewania się korzyści z dzieci oraz harmonijnego odnawiania się społeczeństwa sprawia, że jest ekonomicznie uzasadnione ponoszenie nakładów inwestycyjnych na wychowanie dzieci ze środków pochodzących z wpływów podatkowych, czyli z budżetu centralnego i budżetów samorządów lokalnych.
Racjonalne i temporalnie, w perspektywie międzypokoleniowej zrównoważone zasady gospodarowania powinny bazować na założeniu, że rodziny są w pełni zdolne dofinansowania wychowania dzieci, przy respektowaniu wysokich standardów jakości publicznej edukacji i jakości usług publicznej ochrony zdrowia. Niezdolność kolejnych rządów do poprawy tych dziedzin usług publicznych prowadzi do proliferacji programów socjalnych, budujących oczekiwania i postawy prowadzące do powstania zjawiska określanego mianem syndromu etatystycznego asystencjalizmu, czyli nadmiernego polegania na pomocy zewnętrznej rządu prowadzące do bierności i braku samodzielności.
Demograficzna recepta dla rządzących
W Polsce istnieje konstytucyjne prawo do bezpłatnej edukacji i opieki zdrowotnej. „Bezpłatność edukacji” to w istocie 102 miliarda złotych przeznaczane w budżecie państwa na rok 2025 na zadania z „zakresu oświaty i wychowania oraz edukacyjnej opieki wychowawczej”, a „bezpłatna” opieka zdrowotna to 222 miliarda złotych w budżecie państwa w 2025 roku. Wielkość tych nakładów nic nie mówi o jakości finansowanych z nich usług. Zachowania rodziców dzieci, w tym rosnąca częstotliwość korzystania z dodatkowych usług edukacyjnych i prywatnych konsultacji u lekarzy-specjalistów wskazuje, że ani wysoka jakość, ani powszechna dostępność nie są w Polsce zapewnione mimo konstytucyjnych gwarancji.
„Jakość dzieci” i przyszłość Polski wymagają sporządzenia pełnego bilansu nakładów i korzyści z wychowywania dzieci, oszacowania nakładów inwestycyjnych, które ponoszą rodziny, a także bilansu dla całego społeczeństwa. Bilans ten warto rozszerzyć, wprowadzając długą i międzypokoleniową perspektywę, w której nakłady i korzyści przekazywane są przez rodziców dzieciom, a później przez dzieci rodzicom. W takiej perspektywie chronić należy prawo rodzin do nieopodatkowanego przekazywania darowizn inter vivos pomiędzy rodzicami i dziećmi.
Centrum im. Adama Smitha proponuje zniesienie istniejącego dzisiaj obowiązku zgłoszenia do urzędów skarbowych darowizn rodziców dla dzieci i dzieci dla rodziców, jeśli przekraczają one kwotę 36 tys. złotych. W pełnej analizie ekonomicznej takie transfery są rodzinnym ubezpieczeniem społecznym i emerytalnym, podstawą międzypokoleniowej odporności rodzin i społeczeństwa.
Transparentność wydatków publicznych, analiza ich skutków to podstawowy czynnik zmniejszający uznaniowość władz, to również dezynfektor wypalając ogniska zepsucia. Wiedza o pełnych i długookresowych konsekwencjach ekonomicznych wychowania dzieci dla samych rodzin i całego społeczeństwa nie odbierze chęci posiadania dzieci.
oprac. KWS na podstawie raportu Centrum im. Adama Smitha


























































