REKLAMA
TYLKO U NAS

Gość Pulsu: Piotr Buchner, prezes i właściciel Metalexportu

2000-08-29 00:00
publikacja
2000-08-29 00:00

Gość Pulsu: Piotr Buchner, prezes i właściciel Metalexportu


Metalexport tworzy megaholding
Spółka Piotra Buchnera chce dołączyć do największych w branży koncernów narzędziowych

Paweł Janas

Piotr BŸchner, nowy prezes i główny właściciel Metalexportu, utworzy megaholding. Wraz z zagranicznymi partnerami ruszą projekty budowy elektrowni wiatrowej, telefonii cyfrowej i okrętów dla marynarki wojennej.

Piotr Buchner, właściciel firmy Mex-Invest, po transakcji zawartej miesiąc temu ze Skarbem Państwa dysponuje obecnie 90,8 proc. udziałów w Metalexporcie. Nowy właściciel zapowiada utworzenie na jego bazie międzynarodowego holdingu obrabiarkowo-narzędziowego. W jego skład wejdą 33 firmy krajowe oraz 7 spółek zagranicznych kontrolowanych przez Metalexport. W umowie podpisanej ze Skarbem Państwa zobowiązał się ponadto do złożenia ofert dokupienia udziałów w fabrykach przyrządów i uchwytów Bison-Bial w Białymstoku, fabryki narzędzi Dorfamex w Jeleniej Górze oraz w firmie FUM Poręba i przejęcie nad nimi pełnej kontroli. Powinno to nastąpić w ciągu 12 miesięcy od daty wejścia w życie umowy zakupu udziałów w Metalexporcie przez spółkę Mex-Invest.
W ciągu pięciu lat nowi właściciele mają zainwestować w podniesienie i objęcie kapitału Metalexportu 40 mln zł, z tego 20 mln jeszcze w tym roku. Będą to pieniądze własne spółki lub uzyskane z kredytów bankowych. W celu pozyskania funduszy Piotr BŸchner nie wyklucza również wejścia na giełdę. Nie nastąpi to jednak szybciej niż za dwa lata.

W naszych rękach
Do współpracy z firmami wchodzącymi w skład grupy Metalexportu Piotr BŸchner pozyskał duże międzynarodowe firmy z branży obrabiarkowo-narzędziowej. W przypadku firmy Bison Bial jest to Autoblok, znany włoski producent narzędzi uchwytowych.
Wśród pozostałych firm są m. in. niemiecki koncern Thyssen-Krupp (drugi na świecie producent obrabiarek) oraz koncern zbrojeniowy Noricum.
- Nie wykluczamy wejścia do niektórych naszych spółek kapitału zagranicznego Na pewno jednak nie oddamy kontroli nad tymi przedsiębiorstwami - twierdzi Piotr Buchner.
Podkreśla on również, że zagraniczni partnerzy nie podejmą bliższych rozmów o wejściu kapitałowym do spółek bez ich gruntownej restrukturyzacji.

Bez małych i słabych
Obroty Metalexportu za 1998 r. wyniosły około 1,2 mld zł. Piotr BŸchner zainteresowany jest ich dwu-, trzykrotnym zwiększeniem oraz osiągnięciem w początkowej fazie zysku w wysokości od 2 do 5 proc. W tym roku zysk bilansowy ma wynieść około 2,1 mln zł
- Dopiero wtedy przedsiębiorstwo będzie się liczyło w skali międzynarodowej. Wymaga jednak uporządkowania i zrestrukturyzowania grupy. Musimy tego dokonać szybko, ponieważ ze względu na oczekiwaną prywatyzację zwlekano z koniecznymi zmianami- podkreśla Piotr Buchner
Prezes Metalexportu zapowiada przeprowadzenie analizy efektywności firm należących do spółki. Według Wiesława Dębskiego, wiceprezesa Metalexportu, część z nich już została sprzedana, a w ciągu najbliższego miesiąca będą podjęte decyzje, które spółki powinny pozostać, a których należy się pozbyć.
- W grę wchodzi około 30 spółek. Na pewno wycofamy się przynajmniej z 10 niewielkich, np. zajmującej się wózkami widłowymi oraz firmy informatycznej - mówi Wiesław Dębski.
Prawdopodobna jest również redukcja zatrudnienia w spółkach. Co prawda w umowie kupna udziałów od Skarbu Państwa nowi właściciele zobowiązali się do utrzymania zatrudnienia przez dwa lata i zapłaty kary za każdego zwolnionego pracownika, jednak dotyczy to tylko pracowników samej spółki w Warszawie, a nie firm należących do grupy Metalexportu.
Jednocześnie zaproponowano możliwość odsprzedaży pracownikom do 5 proc. udziałów Metalexportu z pakietu zakupionego od Skarbu Państwa. Od 1982 roku firma działa jako spółka prawa handlowego i nie podlega ustawie o komercjalizacji i prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, a więc jej pracownikom nie należy się 15 proc. pakiet akcji.

Nie tylko obrabiarki
Zarząd firmy podkreśla, że branża obrabiarkowo-narzędziowa w dzisiejszych czasach nie należy do najbardziej rentowych. Stąd utrzymanie wielkiego przedsiębiorstwa na bazie tylko profilu handlowo-produkcyjnego nie jest możliwe. Firma chce wyjść poza obszar swojej dotychczasowej działalności. W tym celu spółka Mex-Invest, kierowana przez prezesa BŸchnera, zawarła wiele porozumień z dużymi międzynarodowymi koncernami.
- Pierwsze z nich podpisaliśmy z niemiecką firmą Thyssen Rheinstahl Technik GmbH. Dotyczy ono projektu budowy elektrowni wiatrowej zlokalizowanej u wybrzeży Polski. Jej budowa ma być zrealizowana przez polsko-niemiecką joint venture. Energia elektryczna będzie dostarczana bezpośrednio do Niemiec lub eksportowana do tego kraju z terenu Polski. Strona niemiecka gwarantuje zbyt eksportowanej z Polski energii - mówi Piotr BŸchner.
Koszt tej inwestycji szacuje się na 150-180 mln USD (660-800 mln zł), a udział Metalexportu prawdopodobnie wyniesie 20 proc. Środki na realizację projektu zostaną zapewnione przez Thyssena z kredytów zaciągniętych w niemieckich bankach i instytucjach finansowych.
Z Thyssenem Metalexport ma również zaangażować się w produkcję okrętów dla marynarki wojennej.
- Nawiązaliśmy też współpracę ze spółką RNS Radio Networks & Systems, przedstawicielem Motoroli. Porozumienie dotyczy projektu rozwoju cyfrowej sieci telefonicznej typu Tetra dla służb bezpieczeństwa publicznego oraz ratownictwa. Szacunkowa wartość tej inwestycji wynosi około 500 mln USD (2,2 mld zł), a udział Metalexportu wyniesie 15 proc. - dodaje Wiesław Dębski.
Zgodnie z planami, całość zostanie sfinansowana ze środków zapewnionych przez niemiecki oddział Motoroli oraz z kredytów bankowych. W przyszłości obie spółki miałyby również razem zbudować platformę sprzedaży elektronicznej e-commerce.
Z kolei zawarte w lutym tego roku porozumienie z firmą Autoblok dotyczy współpracy w zakresie produkcji narzędzi uchwytowych. Uchwyty mechaniczne oferowane przez Autoblok mają zastąpić tradycyjne narzędzia ręczne produkowane do tej pory w zakładach Bison-Bial. Z koncernem zbrojeniowym Noricum uzgadniana jest również współpraca przy produkcji części do haubic.
Szacunkowa wartość udziału Metalexportu w tych inwestycjach wynosi ponad 400 mln zł (bez uwzględnienia transferu technologii z firmą Autoblok). Zarząd firmy podkreśla jednak, że rola Metalexportu polegać będzie na zapewnieniu organizacji, zarządzania i nadzoru nad projektami, co nie będzie się wiązać z bezpośrednimi wydatkami kapitałowymi ze strony spółki.

Nowa ekipa
21 sierpnia WZA wybrało nową radę nadzorczą, na której czele stoi Wojciech Brochwicz, a jego zastępcami są Henryk Okrzeja z BRE i Bogdan Nadolnik z Ministerstwa Skarbu Państwa. Do składu zarządu Metalexportu dokooptowano Piotra BŸchnera, który został prezesem zarządu firmy, oraz jego bliskiego współpracownika - Wiesława Dębskiego, który objął stanowisko wiceprezesa. Dotychczasowy prezes zarządu Jerzy Zieliński został członkiem zarządu. Z nieoficjalnych wiadomości wiadomo, że były prezes wkrótce opuści skład zarządu.
Źródło:
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (1)

dodaj komentarz
~hala
Witam! A kto w takim zakładzie chciałby pracować? W zakładzie, który pozwalniał ludzi z kwalifikacjami i znającymi się na swojej robocie? W zakładzie, który nie wypłacał i nie wypłaca regularnie ludziom pensji, bądź wypłaca w ratach? Śmiech!! O sytuacji FUMu mogą wiele powiedzieć byli pracownicy potraktowani w ten sposób przez właściciela Witam! A kto w takim zakładzie chciałby pracować? W zakładzie, który pozwalniał ludzi z kwalifikacjami i znającymi się na swojej robocie? W zakładzie, który nie wypłacał i nie wypłaca regularnie ludziom pensji, bądź wypłaca w ratach? Śmiech!! O sytuacji FUMu mogą wiele powiedzieć byli pracownicy potraktowani w ten sposób przez właściciela zakładu, a aby odzyskać swoje należne a nie zapłacone przez FUM pensje musieli iść do sądu. Wniosek jest bardzo prosty: Do pracy do FUMu, a PO PIENIĄDZE DO SĄDU!!!

co w fumie/trzcinie piszczy

Człowiek musi być szczęśliwy, że jeszcze ma pracę i mu za nią płacą
pracownicy są traktowani jak tania siła robocza.
kiedyś nowy właściciel obiecywał premie i w tym celu zrobił w marcu 2010 zebranie z pracownikami sprzedaży i technologami, pokazując projektorami jak to będzie fajnie, jak to pracownicy będą motywowani do lepszej pracy bo będą prawdziwe i sprawiedliwe premie dla sprzedaży i technologów, że za sprzedaż maszyny będzie można otrzymać nawet po kilka tysięcy zł
a jednemu pracownikowi eksportu zrobili łaskę jak dali kilkadziesiąt zł premii.
Jak ten pracownik upomniał się o premię zgodnie z obiecanymi stawkami to mu powiedziano, że nic takiego nie ma, nie było.
Oczywiście ten pracownik już w FUM Poręba nie pracuje i sobie chwali odejście i pracę w nowej firmie.

Atmosfera wśród szeregowych pracowników pozytywna.
Gorzej jeżeli chodzi o relację z przełożonymi
Warunki pracy złe.
Meble pamiętają "Gomułkę", o innych lepiej nie wspominać.
Produkcji lepiej nie opisywać.
Nowy właściciel pojawił się w FUMie Poręba jak wielkie Panisko.
Młody gościu, jeszcze przed czterdziestką ale już w kapeluszu i oczywiście długim czarnym płaszczu.
Oczywiście zaczął opowiadać na zebraniach ze związkowcami (ciasteczka i kaweczka) jakie to ma świetlane plany związane z FUM Poręba, że zamierzają kupić jakąś fabrykę w okolicy (związkowcy już swoimi kanałami dowiedzieli się, że może chodzi o zawierciańską Zafamę, może przeniesienie produkcji z Zafamy do FUM Poręba),
może rozpoczęcie produkcji elementów do turbin wiatrowych i co tam jeszcze.
Ale ten zabieg się nie udał i musieli skoncentrować się tylko na FUMie Poręba
Po 4 miesiącach "właścicielowania" zaczął od zwolnień i to głównie związkowców.
Tym samym wiele osób poszło na bruk i to dobrych wieloletnich pracowników.
Nowy właściciel myślał, że mu się to tak wszystko ładnie poskłada i tylko on zrobi interes życia a rok 2010 odbił się fatalnie dla szeregowych pracownikach, którzy wypłaty otrzymywali w ratach, z opóżnieniami, z wyrównaniami dopiero w 2011.
Miejmy nadzieję, że czegoś się nauczył nowy właściciel.
Może pokory
Może szacunku do zwyczajnych ludzi?

Nowy właściciel sam wie najlepiej czy wyprzedaż złomu z zamkniętej odlewni FUM Poręba go uratowała w roku 2010 i szczęśliwie przetrwał ten rok, nie zamykając FUMu Poręba.
Bo wtedy wtopiłby na całego.

Zachęcamy do rozpoczęcia pracy i tym samym współpracy z dyrektorem handlowym ("coś w trzcinie piszczy"), byłym "belfrem" z prawie 30 letnim stażem co odbija się na współpracy. Niestey "belfer" już zawsze będzie traktować swoich podwładnych tylko jak belfer, czyli pouczając, mniemając, że nic nie potrafisz i jesteś leniem. Ciekawe, że taki człowiek po 50ce uczył się"na żywo" jak biznes funkcjonuje, posiadając zasadnicze intelektualne zaplecze nabyte w szkole muzycznej. Ale pytanie od kogo i na jakich przykladach i właściwie co był w stanie pojąć i co właściwie potrafi jeżeli mamy na mysli biznes.
Inteligentny człowiek uczy się na błędach i powinien wykorzystywać wiedzę i umiejetności innych.
Ale dlaczego mu się ludzie zwalniają ?

Ciekawa ta para panów "D. P i J. T"

Nowy właściciel zapewne opiera swoją strategię podejścia do pracowników, na tym, że miasto Poręba jest oddalona od Katowic o ok. 40km a w pobliskim mieście Zawiercie było i jest o wiele wyższe bezrobocie niż w okolicach Katowic i tym samym ludzie z Poręby wybiorą opcję pacy w FUM Poręba i będą pracować w strachu, że mają pracę a z Zawiercia i okolic zawsze się ktoś znajdzie do roboty.
No ale to jest problem ludzi z Poręby, Zawiercia i okolic, że tak się wykorzystuje te różnice i to, że ludzie są w stanie zgodzić się na gorsze.
Ale właściciel wie najlepiej o co mu chodzi.
Siano !!!

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki