Ludowy Bank Chin ogłosił długo oczekiwaną reformę stóp procentowych. Pomimo pozorów zmian prorynkowych, jej faktycznym celem jest obniżenie kosztów finansowania przedsiębiorstw borykających się ze spowolnieniem gospodarczym za Murem.
We wtorek dotychczasowa główna stopa procentowa zostanie zastąpiona nowym benchmarkiem - loan prime rate - podał w sobotę chiński bank centralny (PBOC). Nowa "cena pieniądza" ma lepiej odzwierciedlać bieżącą sytuację rynkową, być bardziej elastyczna od niezmienianej od 2015 r. "starej" stopy benchmarkowej.
Raz w miesiącu 18 banków będzie raportowało cenę, po jakiej pożyczają pieniądze swoim najlepszym klientom. Stopy te mają być powiązanie z oprocentowaniem rocznych pożyczek PBOC dla banków komercyjnych (medium-term lending facility), czyli jednym z głównych wyznaczników kosztów finansowania akcji kredytowej. Wysokość LPR ma być zatem wypadkową decyzji podmiotów rynkowych i banku centralnego, choć warto pamiętać, że nad oboma "czuwa" partia komunistyczna.
Reforma ma kolosalne znaczenie dla chińskiej gospodarki. Bank centralny zakłada, że dzięki niej w końcu uda się zbić koszty kredytowania przedsiębiorstw, a co za tym idzie - pobudzić koniunkturę za Murem. Dotychczas najwięksi kredytodawcy, pomimo nacisków Pekinu, używali starej i stałej od 4 lat stopy na poziomie 4,35 proc. jako benchmarku dla wyznaczania oprocentowania środków pożyczanych biznesowi. Dlatego koszty finansowania pozostawały stabilne i relatywnie wysokie, podczas gdy władze usilnie zabiegały, by je obniżyć, choćby pompując płynność do sektora bankowego. Teraz może się to udać, ponieważ nowy benchmark ma stopniowo oscylować wokół oprocentowania jednorocznego MLF (obecnie 3,3 proc).
Podstawowe pytanie brzmi, czy zmiany istotnie przełożą się na zwiększenie akcji kredytowej. Ostatnie dane PBOC za lipiec wskazują, że skala finansowania gospodarki jest relatywnie niewielka. I trudno powiedzieć, czy powodem jest przede wszystkim niewielkie zapotrzebowanie na kredyt zgłaszane przez przedsiębiorców obawiających się przeinwestowania lub spowolnienia gospodarczego za Murem i eskalacji konfliktu na linii Pekin-Waszyngton, czy wysokie wymogi, jakie stawiają małemu biznesowi banki, mimo presji władz centralnych. Sama reforma stóp procentowych w tych fundamentalnych kwestiach nic nie zmienia. Podobnie jak zapewne nie zmieni nastawienia samych bankierów, chętniej i taniej pożyczających pieniądze firmom bezpośrednio kontrolowanym przez władze bądź wpływowe grupy interesu.
Maciej Kalwasiński

























































