|
| Fot. PAP/Jacek Bednarczyk |
W czerwcu 1990 r., kiedy wybrano go na pierwszą kadencję, Stanisław Kracik postanowił „sensownie uporządkować swój kawałek Polski”. I uporządkował. W gminie grubo ponad 90 proc. mieszkańców (na ponad 21 tys.) pracuje dziś w sektorze prywatnym.
A przecież na początku lat 90. była tu typowa posocjalistyczna „czarna dziura” z ogromnym bezrobociem. Obecnie w gminie działa 1,7 tys. zarejestrowanych firm, w tym ponad 50 zatrudniających powyżej 50 pracowników. W sumie 10 nowych zakładów albo się właśnie w Niepołomicach buduje (dadzą łącznie ponad 2 tys. nowych miejsc pracy), albo ma już pozwolenia na budowę. Kolejnych 16 przygotowuje swoje inwestycje – dzięki nim zatrudnienie znajdzie ponad 1,5 tys. osób. W Niepołomicach bezrobocie jest dziś chyba najmniejsze w województwie – wynosi tylko 5 – 6 proc. i… spada.
Wszystko tak naprawdę zaczęło się od pozyskania Coca-Coli – w roku 1993. – No a potem, żeby dać im pięć numerów telefonicznych, musiałem kupić wojskową radiolinię, a na usunięcie z ich działki słupa wysokiego napięcia wydaliśmy połowę pieniędzy uzyskanych za tę parcelę – opowiada Kracik. – Dostałem za to rzecz bezcenną – ich markę.
Otrzymał również pomoc z PHARE: 4,5 mln euro na uzbrojenie pod dalsze inwestycje 270 ha łąk, na których swoje fabryki postawili kolejni przybysze.
Teraz, 13 lat później, pozyskiwanie inwestorów to w gminie cały, świetnie funkcjonujący, przemysł. Burmistrz zorganizował go wspólnie z „młodymi tygrysami”, których sobie przez wszystkie te lata wyszukał, tworząc z nich gminny zespół strategii i rozwoju. Adam Twardowski – architekt, Agnieszka Ligęza – inżynier ds. instalacji sieci (infrastruktura), prawnik Zbigniew Łosiński, ekonomista Robert Pieprzyca i przygotowująca korespondencję Sylwia Bednarczyk są w Niepołomicach silną grupą wsparcia zarządu, a jeżeli trzeba – także szybkiego reagowania. Drugi zespół „tygrysów Kracika” działa w tutejszym gospodarstwie pomocniczym – gospodarki komunalnej i wodociągowej – którym kieruje Bogdan Iwulski. Gmina sama buduje drogi dla inwestorów, dzięki czemu może im gwarantować terminy i lepiej szacować koszty dozbrojenia terenów.
– Nigdy nie dajemy się postawić pod ścianą, bo każdy, kto do nas przychodzi, dostaje minimum trzy propozycje lokalizacyjne – cieszy się burmistrz. – Od lat sami pozyskujemy tereny pod inwestycje. I tworzymy trzecią z kolei strefę przemysłową. Impress – lider europejskich opakowań metalowych – już kupuje u nas grunty i wyłoży 50 mln euro na nowy zakład. Obecnie funkcjonujące już i zatwierdzone inwestycje w Niepołomicach warte są dobrze ponad miliard euro.
A do tego trzeba jeszcze dodać dotacje i umorzenia pożyczek z Unii (dotychczas 100 mln zł, a niebawem dojdzie do tego jeszcze 80 milionów). Kracik, były poseł, cieszy się, że z powiatem łączy go już tylko urząd skarbowy, dzięki czemu może pakietowo obsługiwać inwestorów. Nawet zespół szkół należy do gminy. Kształci na potrzeby kolejnych firm całe klasy, dzięki czemu 95 proc. absolwentów znajduje pracę na miejscu.
A w razie braku ludzi – niedaleko jest przecież Nowa Huta. Kiedy burmistrz będzie mieć dość? Przygotował przecież następcę – Romana Ptaka – obecnego sekretarza miasta i gminy, rówieśnika własnego syna.
– Odejdę natychmiast, kiedy uznam, że zrobiłem swoje – wyznaje Kracik. – Lub gdy na koncie gminy znajdą się depozyty – co oznaczałoby, że nie mam już nowych pomysłów.
Paweł Domarecki


























































