REKLAMA
TYLKO U NAS

Aleksander Gudzowaty: Ktoś manipuluje politykami

2006-05-24 06:20
publikacja
2006-05-24 06:20
Z Aleksandrem Gudzowatym, dyrektorem Bartimpeksu, rozmawiali Eliza Snowacka i Piotr Bachurski.

Krąży opinia, że jest około 500 osób, które rządzą prywatyzacjami w Polsce…


Tak dużo? Nie wierzę.

Ja uważam, że istnieje Loża Minus Pięć, która działa regularnie od początku prywatyzacji, mając w tym cel własny. Na pewno nie dobro kraju. Ta Loża ma swoje interesy i jest obsługiwana także przez pracowników służb specjalnych, którzy robią wszystko – moim zdaniem – żeby nie ujawnić prawdy. Oni istnieją ponad podziałami politycznymi, ponad rządami. Mają dojścia do każdego kolejnego układu politycznego.
Druga z moich teorii jest taka, że kiedy nastąpiła odwilż w krajach komunistycznych, to globalne organizacje – z procedur postępowania, nie ze złej woli – wymyśliły program na tanie przejęcie majątku w Europie Wschodniej. To już widać: wykupione Węgry, Polska… Oni opracowali procedury wycen i przejmowania. To czynności, które wykonują firmy konsultingowe. Co poniektórzy w Polsce za wprowadzenie takich procedur dostali tytuły honorowe, nagrody ekonomiczne lub zagraniczne pochwały.
I takiemu wzorcowi poddano PGNiG. Uważam, że firmy konsultingowe, które wyceniały tę spółkę, działały według określonego schematu, a zarząd po prostu zaniżył wartość księgową.

HSBC wyceniło spółkę na 4,3 mld euro.

Być może dostali błędne dane, albo zaistniała procedura jak wyżej.

Co w Pańskiej opinii wyceniono niewłaściwie?

W przypadku tego konkretnego startu giełdowego naruszono wiele wartości, np. zaniżono wielokrotnie wartość rynkową EuroPolGazu, 48 proc. udziałów tej spółki wyceniono na 450 mln zł, podczas gdy już sam jej zysk za poprzedni rok wyniósł 1 mld zł. W mojej ocenie wartość tego majątku to przeszło 2 mld dolarów. Śpieszono się tak z tą prywatyzacją, bo brakowało 2 dni do odejścia rządu i musiano zdążyć. Mówiono, że po to, by zyskać kapitały. To także okazało się fikcją.

Nie było planu zagospodarowania tych pieniędzy?

Oczywiście, że nie. Nie było żadnego biznesplanu. To była tylko demagogia i świadome wprowadzenie w błąd opinii publicznej. Przypuszczam, że poza wiedzą rządów i polityków odbywa się inne życie towarzysko-finansowe, gdzie się te kwestie ustala i załatwia.

Podczas zorganizowanej konferencji na temat PGNiG, kiedy padła wycena spółki, zażartował Pan, że najchętniej wziąłby kredyt i kupił wszystkie oferowane akcje…

Oczywiście ironizowałem. Ale nie chciałem nawet o tym myśleć. Marek Kossowski, prezes PGNiG mi to proponował, w obecności dziennikarzy, ale się nie zgodziłem.

Fakt, że niektóre spółki i fundusze otrzymywały dokładnie tyle akcji, ile sobie zażyczyły przy 90-proc. redukcji nie dziwił Pana?

Mnie w tej sprawie nic nie dziwi, bo ja wiem, o co chodzi. Więc co tu mogłoby mnie zdziwić?

Zatem to była przygotowana prywatyzacja?

Tak sądzę. Każdą prywatyzację się przygotowuje. Moja teoria o globalnym podziale świata może się wydawać histeryczna, ale jest w niej sporo racji. Te procedury prywatyzacyjne skądś do nas przecież przyszły. I nie mają na celu pomocy prywatyzującym, by jak najdrożej sprzedali. Wygląda to tak, że ten, kto ma pieniądze zamawia sobie orkiestrę i procedury.

Próbował Pan sam wyceniać wartość PGNiG?

Według mnie suma, na którą je wyceniono, to wartość tej części PGNiG, która zajmuje się dystrybucją gazu. Myślę, że stworzono w Polsce pewną fobię dotyczącą konieczności prywatyzacji. Postępując perfidnie, obniżono wszystkim zarządom państwowych firm płace do bardzo niskiego poziomu. Powstał taki kontekst, że prezes PKN Orlen ma kilkaset tysięcy złotych pensji, a prezes Lotosu kilka tysięcy. W tej sytuacji wszyscy dążą do prywatyzacji, gdyż albo mają nadzieję na lepsze warunki, albo na udziały. Nie potrafię zrozumieć, jak to możliwe, że państwo, które ma długi i kłopoty z budżetem, a równocześnie posiada przedsiębiorstwo takie jak PGNiG, przynoszące znaczne zyski i mające znaczenie strategiczne, kieruje takie przedsiębiorstwo na giełdę.

Uważa Pan, że powinniśmy powrócić do rozmów z Rosją na temat gazu?


Dialog jest potrzebny. Tylko rycerze wojują, a w biznesie nie ma wojny, tylko współpraca. Jej domeną jest kompromis.

Nawet w sytuacji, gdy czujemy, że już dawno dogadali się z Niemcami?

Jestem przekonany, że nie będzie żadnego gazociągu na dnie Bałtyku i że wrócimy do projektu Jamał II. Wszystko, co w Polsce dotyczy gazu, jest przedstawiane w przesadny sposób. Polska potrzebuje mało gazu, jakieś 15 mld m3, podczas gdy Ukraina – 90 mld m3, a Niemcy – jeszcze więcej.
Ktoś w polityce wyrabia sobie pozycję wykorzystując zupełnie nieracjonalne, histeryczne oceny na temat gazu. A przecież kilka lat temu to Rosjanie nas prosili, żebyśmy mieli dwie nitki gazociągu plus pieremyczkę łączącą Białoruś ze Słowacją, a omijającą Ukrainę. Szef Gazpromu przyjeżdżał do Polski i opowiadał, że takie przedsięwzięcie to dla Polski 1 mld dolarów rocznie. Ale przede wszystkim mielibyśmy dziś inną pozycję do rozmów handlowych z Rosją. Ten, kto zostanie ich głównym partnerem tranzytowym, ten będzie coś znaczył dla Rosji. Przez Polskę szłoby 120 mld m3 gazu. Pieremyczkę zablokował jednak prezydent Kwaśniewski, który – jak Rejtan – rozdzierał szaty w obronie braci Ukraińców, a jamalski gazociąg politycy nazywali „drogą dla Kozaków”.

Może prowadziliśmy rozmowy z Rosjanami w zły sposób?

Rosja także zmieniła swój język na bardziej kategoryczny. Nadal jednak w handlu obowiązuje zasada kompromisu.

Kiedy pojawił się pomysł budowy rurociągu Szczecin-Bernau, PGNiG mocno i skutecznie go blokowało.

Przestałem już tę nazwę wymawiać. Nie chciały tego pomysłu kolejne nasze rządy. Nie mogę tego zrozumieć. Teraz zatrudniono fachowca od energetyki – wiceministra Naimskiego, który ciągle wraca do tych historii z wirtualnym gazociągiem norweskim. Warto sobie postawić pytanie, dlaczego pojawiają się tylko demagogiczne pomysły, które od lat nie przynoszą żadnych efektów.

Czemu to służy?

Ja uważam, że ktoś manipuluje politykami i ich dobrą wolą.

2006-05-18

Źródło:
Tematy
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych
Nawet 6 miesięcy za 0 złotych

Komentarze (10)

dodaj komentarz
~real
napewno nie my i nie szybko wyjaśnimy prawdę ;
ważne jest - ilu Polaków nadal uważa ,że nie ma żadnego UKŁADU i że PiS z Kaczyńskim
na czele to oszołomy ?
dlaczego z każdego,kto usiłuje ten kraj oczyścić - ktoś natychmiast robi oszołoma ?
dlaczego Polacy / wielu / są na tyle głupi,że tego nie widzą ?
oto jest pytanie,
napewno nie my i nie szybko wyjaśnimy prawdę ;
ważne jest - ilu Polaków nadal uważa ,że nie ma żadnego UKŁADU i że PiS z Kaczyńskim
na czele to oszołomy ?
dlaczego z każdego,kto usiłuje ten kraj oczyścić - ktoś natychmiast robi oszołoma ?
dlaczego Polacy / wielu / są na tyle głupi,że tego nie widzą ?
oto jest pytanie,panie Michnik ...
~Myślozbrodnia
Loża -5 jest organizacją, ale trzeba coś więcej zrozumieć, by poznać jej cele. Poniżej zamieszczam taki opis:
Znalazłem niezwykle ciekawy tekst Josepha Stiglitza (laureata nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii) i S. Godoya, w którym podano wyniki badań na temat wpływu szybkości prywatyzacji na wzrost gospodarczy. Autorzy tekstu
Loża -5 jest organizacją, ale trzeba coś więcej zrozumieć, by poznać jej cele. Poniżej zamieszczam taki opis:
Znalazłem niezwykle ciekawy tekst Josepha Stiglitza (laureata nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii) i S. Godoya, w którym podano wyniki badań na temat wpływu szybkości prywatyzacji na wzrost gospodarczy. Autorzy tekstu piszą:

"Na początku lat dziewięćdziesiątych w Europie Wschodniej i Związku Radzieckim rozpoczął się proces reform politycznych i ekonomicznych. Istniała nadzieja, że kraje te osiągną stopę życiową podobną do krajów rozwiniętych.

Zaproponowano dwie strategie [transformacji]. Jedni przekonywali, że proces liberalizacji i prywatyzacji powinien zostać przeprowadzony w jak najszybszym tempie. Zwolennicy tego poglądu wierzyli, że im szybciej transformowany kraj stanie się gospodarką rynkową, a w szczególności, im szybciej będzie prywatyzował tym szybciej stworzy sobie możliwości wzrostu, które wynikają z rynku.

Inni proponowali stopniowe [spowolnione] dawkowanie reform. Sprzedaż aktywów państwowych powinna być przeprowadzona wolniej a gospodarka powinna być liberalizowana stopniowo. Zwolennicy tej szkoły przekonywali, że z błyskawicznym dostosowaniem [do gospodarki rynkowej] wiążą się duże koszty i że np. z przeprowadzaniem prywatyzacji przed przeprowadzeniem reform instytucjonalnych (stworzeniem infrastruktury prawnej, w tym prawa dotyczącego nadzoru właścicielskiego, infrastruktury finansowej, w tym efektywnego i dobrze uregulowanego systemu bankowego) wiąże się duże ryzyko.” (…) „Obawiali się również, że bez infrastruktury instytucjonalnej, która może być stworzona tylko stopniowo prywatyzacja może prowadzić raczej do kradzieży aktywów (asset stripping) niż do tworzenia bogactwa."

Stiglitz i Godoy przeprowadzili analizę ilościową dostępnych danych o szybkości prywatyzacji w byłych państwach komunistycznych i wzroście gospodarczym i otrzymali następujące rezultaty:

"Najbardziej kontrowersyjnym wynikiem naszych badań jest odkrycie, że szybkość prywatyzacji ma negatywny wpływ na wzrost [gospodarczy], co potwierdzają jakościowe dane wspierające podejście stopniowe względem terapii szokowej."

Przejdźmy więc do danych jakościowych czyli opowieści konkretnych ludzi zaangażowanych w procesy prywatyzacyjne. Aleksander Gudzowaty mówi:

"Moja teoria o globalnym podziale świata może się wydawać histeryczna, ale jest w niej sporo racji. Te procedury prywatyzacyjne skądś do nas przecież przyszły. I nie mają na celu pomocy prywatyzującym, by jak najdrożej sprzedali. Wygląda to tak, że ten, kto ma pieniądze zamawia sobie orkiestrę i procedury."(...)

"Myślę, że stworzono w Polsce pewną fobię dotyczącą konieczności prywatyzacji. Postępując perfidnie, obniżono wszystkim zarządom państwowych firm płace do bardzo niskiego poziomu. Powstał taki kontekst, że prezes PKN Orlen ma kilkaset tysięcy złotych pensji, a prezes Lotosu kilka tysięcy. W tej sytuacji wszyscy dążą do prywatyzacji, gdyż albo mają nadzieję na lepsze warunki, albo na udziały."

Skąd się, zdaniem Gudzowatego, wzięła fobia konieczności prywatyzacji?

"Ja uważam, że istnieje Loża Minus Pięć, która działa regularnie od początku prywatyzacji, mając w tym cel własny. Na pewno nie dobro kraju. Ta Loża ma swoje interesy i jest obsługiwana także przez pracowników służb specjalnych, którzy robią wszystko – moim zdaniem – żeby nie ujawnić prawdy. Oni istnieją ponad podziałami politycznymi, ponad rządami. Mają dojścia do każdego kolejnego układu politycznego.
Druga z moich teorii jest taka, że kiedy nastąpiła odwilż w krajach komunistycznych, to globalne organizacje – z procedur postępowania, nie ze złej woli – wymyśliły program na tanie przejęcie majątku w Europie Wschodniej. To już widać: wykupione Węgry, Polska… Oni opracowali procedury wycen i przejmowania. To czynności, które wykonują firmy konsultingowe. Co poniektórzy w Polsce za wprowadzenie takich procedur dostali tytuły honorowe, nagrody ekonomiczne lub zagraniczne pochwały."

Moim zdaniem te dwie teorie nie są wobec siebie alternatywne lecz komplementarne. Loża Minus Pięć działa ręka w rękę z globalnymi organizacjami. Wystarczy więc odszukać kto otrzymał "tytuły honorowe, nagrody ekonomiczne lub zagraniczne pochwały" za opracowanie procedur prywatyzacji, kto, wbrew zdrowemu rozsądkowi, w setkach publikacji przekonywał o konieczności szybkiej prywatyzacji, kto przeciwników tej koncepcji (którzy, jak się okazuje, mieli rację) nazywał "księżycowymi ekonomistami" i będziemy mieli trop prowadzący wprost do Loży Minus Pięć.

~Konik polny
A ja myślę że A.Gudzowaty jak znam obyczaje szczurów zostaje wypchnięty na wabia, przed kolejnym atakiem "układu" tzw "rozpoznanie walką" wspomnijcie słynny film zmontowany jakoby przez SB-cję pt. szczurołap "układ" postępuje dokładnie wg. tego scenariuszascenariusza
siostra
Zgadzam się z Panem w 100%. Proces rozpoczął się nasilać po 1956 r. Centrum zarządzania jest na tej planecie ale w rozproszeniu - ma to byc ok 200 osób. Dobry ..d to ten ,który się nie ujawnia. Problem ogólnoświatowy!
~DA
Chyba Pan Gudzowaty w całej swej wypowiedzi odnosi się do MINIONEJ EPOKI, w której jego firma była (i nadal jest) kuźnią "socrealistyczno demokratycznych" talentów politycznych i gospodarczych. Niech sobie Gudzowaty przypomni swoje wywiady z lat poprzednich, jak wychwalał Kaczmarka i wielu innych za ich "kompetencję". A wogóle Chyba Pan Gudzowaty w całej swej wypowiedzi odnosi się do MINIONEJ EPOKI, w której jego firma była (i nadal jest) kuźnią "socrealistyczno demokratycznych" talentów politycznych i gospodarczych. Niech sobie Gudzowaty przypomni swoje wywiady z lat poprzednich, jak wychwalał Kaczmarka i wielu innych za ich "kompetencję". A wogóle to kto wpadł na pomysł aby z tym "pseudobiznesmenem " robić wywiad na ten temat. Chyba jakiś dureń...
~Borys S.
Może i p.Gudzowaty jest aferzystą ale ktos mu pomagał i on wie kto. Wspólnicy domagają się swoich działek i on też wie kto. Wygląda na to,że szwankuje u niego złodziejska solidarność. Gawronik,Niezgoda,Kulczyk i wielu innych zniknęli z placu boju lub się podzielili z cichymi wspólnikami. Proste.
~Ted
Coś tu nie gra. Jak premierem był Miller a szefem PGNiG Kossowski to miał pan dobre układy z gazownikami. PGNiG weszło na GPW za poprzedniego rządu pół roku temu, a teraz okazuje się coś nie tak..... układy
~Nicky
Pan Gudzowaty jest nie tylko bogaty, ale też bezgranicznie dowcipny /no i trochę naiwny, nieprawdaż :)/.
~ziutek
Panie Gudzowaty, przecież niedawno, to Pan miał układy z ekipą rządzącą
i otrzymywał od nich lukratywne kontrakty, a teraz mówi Pan, że oni są od wielu lat sterowani a Pan nie wie kto to robi. Według mnie przeczy Pan sam sobie!
Pozdrawiam!

Powiązane: Rosja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki