
Początek 2012 roku przynosi niezbyt optymistyczne informacje. Szczególnie dotyczą one liczby osób, które nie regulują zobowiązań w terminie. Od maja 2011 roku wielkość tej grupy ustabilizowała się. Niestety I kwartał nowego roku przyniósł skokowy wzrost liczby niesolidnych dłużników. W okresie od listopada 2011 roku do marca 2012 liczba klientów podwyższonego ryzyka wzrosła o około 74 tysiące osób. Łącznie ta grupa to obecnie 2,158 miliona osób.
„W naszej ocenie skokowy wzrost liczby dłużników po I kwartale 2012 roku może być tymczasowym zjawiskiem, na które złożyło się kilka czynników. Przede wszystkim początek roku to okres weryfikacji portfeli wierzytelności, ich oceny i aktywnych prób odzyskania zaległości. Stąd rosnąca liczba wpisów do rejestru dłużników. Dodatkowym czynnikiem mogą być niespłacone kredyty gotówkowe zaciągnięte przed świętami Bożego Narodzenia” - mówi Mariusz Hildebrand, Prezes Zarządu BIG InfoMonitor.
W ostatnich miesiącach nadal dynamicznie wzrastała łączna kwota zaległych płatności. Od listopada 2011 roku wzrosła o 4% i wynosi ona obecnie ponad 35,75 miliardów złotych. Największy udział w tej kwocie mają mieszkańcy Śląska i Mazowsza, którzy zalegają odpowiednio na 6,95 i 4,92 miliarda złotych. Niechlubni liderzy nie zmieniają się od lat. Na drugim biegunie pozostają mieszkańcy województwa świętokrzyskiego, którzy nie spłacili w terminie 0,56 miliarda złotych. Różnica między poszczególnymi regionami jest więc znacząca.
„Mimo że stale rośnie zarówno łączna kwota zaległych płatności jak i liczba klientów podwyższonego ryzyka, nadal znacząca większość przeterminowanych zobowiązań to stosunkowo małe kwoty. Aż 61% dłużników zalega na kwoty mniejsze niż 5 tysięcy złotych. Z naszych doświadczeń i obserwacji zmian w rejestrze dłużników wynika, że przy wzmożonej dyscyplinie budżetu domowego są to kwoty w zasięgu spłaty” - podkreśla Marcin Ledworowski, Wiceprezes Zarządu BIG InfoMonitor.
7 głównych wymówek dłużników: "Mam kłopoty finansowe" |
|
|
Częstą wymówką dłużników są ich problemy finansowe. Pojawia się ona zaraz po tłumaczeniach typu „Zapomniałem”. Z punktu widzenia wierzyciela „kłopoty finansowe” są wymówką, która może znacznie opóźnić odzyskanie należności. Nie powinno się jednak popadać w panikę, tylko podjąć działania, które pozwolą odzyskać należności od dłużnika. Jeśli problem dotyczy płynności, dobrym sposobem jest rozłożenie należności na raty. Należy jednak pamiętać, by podpisać z dłużnikiem ugodę, zwłaszcza przy większej liczbie rat rozłożonych na kolejne miesiące. Ugoda ma 3 najważniejsze atuty:
Czytaj więcej... |
Nadal notowane są wzrosty przeterminowanych zadłużeń wśród największych dłużników. Lider tego niechlubnego rankingu ma ponad 96 miliony zaległych zobowiązań i jego dług wzrósł o ponad 1 milion złotych w ciągu ostatnich 3 miesięcy. Ciekawostką może być fakt, ze wśród pozostałej dziewiątki zadłużenie zmalało o blisko 4 milionów złotych. Zobowiązania całej pierwszej dziesiątki wynoszą obecnie ponad 278 milionów złotych.
Autorzy raportu poświęcili również uwagę sytuacji kredytobiorców hipotecznych, którzy zaciągnęli swoje zobowiązania we frankach szwajcarskich. Większość tej grupy kredytobiorców uzyskała kredyt w latach 2007-2008, kiedy złotówka względem franka była bardzo mocna. Pomimo wyraźnego wzrostu kursu szwajcarskiej waluty, portfel tych kredytów nie ulegał wyraźnemu pogorszeniu. Kiedy frank szwajcarski przekroczył wyraźnie poziom 3 złotych, co nastąpiło w II kwartale 2011 roku, portfele kredytów udzielonych w 2006 i 2007 roku zaczęły się mocniej psuć. Ciągle jednak udział rachunków obsługiwanych z opóźnieniem powyżej 90 dni, a więc poważnie zagrożonych, nie przekracza w portfelach z lat 2006 i 2007 jednego procenta. Jesienią 2011 roku między wrześniem a grudniem, kiedy kurs franka przestał rosnąć i oscylował wokół ceny 3,60 złotego, tempo psucia portfeli wyhamowało.
„Generalnie kredytobiorcy frankowi mają się dobrze, bo raty płacone przez nich są cięgle na znośnym poziomie. Rośnie jednak, mimo dokonanych spłat ich zadłużenie wyrażone w złotych , co w efekcie jeśli frank nie osłabnie, przyniesie wyższe raty w przyszłości. Bywa, że ich mieszkania są mniej warte od zadłużenia – nie mogą ich więc bez straty sprzedać lub zamienić” – dodaje Andrzej Topiński, Główny Ekonomista Biura Informacji Kredytowej.
/ BIG InfoMonitor S.A.
Źródło:Informacja prasowa

























































