REKLAMA

Każdy Polak ma 80 tys. zł długu

2011-09-13 07:19
publikacja
2011-09-13 07:19

13.09. Warszawa (PAP/media) - Licznik długu publicznego wskazywał w poniedziałek 790,7 mld zł, czyli 20,8 tys. zł na każdego Polaka. W rzeczywistości nasz dług jest znacznie wyższy, twierdzi "Dziennik Gazeta Prawna".

Zawieszony w Warszawie licznik pokazuje bowiem tylko ile oficjalnie pożyczyło polskie państwo od banków i wyemitowało w obligacjach. To jednak tylko część prawdy; państwo ma bowiem także zobowiązania ukryte. O wiele większe niż wskazuje licznik. Dorobiliśmy się ich głównie dzięki systemom emerytalnym.

Jak wynika z danych przygotowanych na prośbę "DGP" przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych przyszli emeryci, ubezpieczeni w ZUS, mają już zapisaną na kontach w I filarze astronomiczną kwotę 2,07 bln zł. Tyle, że tych pieniędzy już nie ma, bo zostały wydane na bieżące emerytury. To dług obciążający każdego Polaka kwotą ok. 53 tys. zł.

Reklama

A jeśli dodamy do tego jeszcze inne, ukryte zobowiązania sektora publicznego, np. z tytułu opieki zdrowotnej czy systemu emerytalnego rolników, to okazuje się, że łącznie każdy z nas powinien wyciągnąć z portfela 80 tys. zł by spłacić dług. A że tych pieniędzy nie mamy, zostaną nimi obciążone przyszłe pokolenia.

Jeśli nie ZUS, to co?

Raport specjalny Bankier.pl
Skąd wziąć na emeryturę? Nie licz na wypłatę z ZUS. Sprawdź, jak sam możesz zabezpieczyć swoją przyszłość.


Może się więc okazać, co przy pogarszającej się sytuacji demograficznej jest wielce prawdopodobne, że obecni 30 i 40-latkowie nie dostaną obiecywanych im teraz świadczeń, ostrzega "Dziennik Gazeta Prawna". (PAP)

mp/

Publikacja zawiera linki afiliacyjne.
Źródło:PAP
Tematy
Internet Firmowy nawet 12 x 0 zł wraz z usługami bezpiecznego internetu
Internet Firmowy nawet 12 x 0 zł wraz z usługami bezpiecznego internetu
Advertisement

Komentarze (28)

dodaj komentarz
~Złoty bażant
moim skromnym zdaniem to skandal!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
~anonim
Sami się obciążcie, ja płacę za zdrowie i edukację, pecy szukam bez kontaktów...spadam z tego po.... kraju, mam już dość płacenia za innych!!!
~JS
Prof. Jan Szyszko



--------------------------------------------------------------------------------

poseł na Sejm RP


W ostatnim miesiącu funkcjonowania Sejmu obserwujemy wzrost aktywności legislacyjnej koalicji rządzącej PO - PSL. Chodzi o teoretycznie małe zmiany w istniejącym prawie, ale często bardzo
Prof. Jan Szyszko



--------------------------------------------------------------------------------

poseł na Sejm RP


W ostatnim miesiącu funkcjonowania Sejmu obserwujemy wzrost aktywności legislacyjnej koalicji rządzącej PO - PSL. Chodzi o teoretycznie małe zmiany w istniejącym prawie, ale często bardzo kontrowersyjne z punktu widzenia i prawa, i etyki. Przypatrzmy się jednej z nich, wchodzącej w zakres zainteresowań Ministerstwa Środowiska, a mianowicie ustawie o zmianie ustawy Prawo ochrony środowiska. Zaproponowano tam, aby Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej mógł finansować zadania realizowane przez jednostki budżetowe, polegające na udzielaniu państwom rozwijającym się pomocy na projekty i inwestycje z zakresu ograniczania lub unikania emisji gazów cieplarnianych, pochłaniania lub sekwestracji dwutlenku węgla i adaptacji do zmian klimatu.

W uzasadnieniu tej ustawy czytamy, że przekazywanie środków przez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej będzie dokonywane na rzecz takich instytucji międzynarodowych zapewniających funkcjonowanie mechanizmów finansowych ramowej konwencji klimatycznej, jak Fundusz Adaptacyjny i Zielony Fundusz. Wpłaty NFOŚiGW osiągną wysokość 10 proc. wpływów ze sprzedaży jednostek przyznanej emisji, gdzie zgodnie z ustawą o systemie zarządzania emisjami gazów cieplarnianych i innych substancji z 17 lipca 2009 roku przez jednostkę przyznanej emisji rozumie się wyrażoną w tonach emisję gazów cieplarnianych przyznaną państwu uprawnionemu zgodnie z protokołem z Kioto do ramowej konwencji klimatycznej.
Jak wynika z zawartych w uzasadnieniu danych, do chwili obecnej sprzedano redukcję emisji za 80 mln euro, gdyż Narodowy Fundusz ma wpłacić na rzecz wspomnianych funduszy około 8 milionów. W uzasadnieniu czytamy dalej, że w sytuacji zbycia wszystkich jednostek przyznanej emisji kwota ta wzrośnie do ok. 50-70 mln euro.

Tanio sprzedać, drogo kupić
Przedstawiony projekt ustawy ma jedną zaletę. O ile dane są zgodne z prawdą, to na ich podstawie możemy poznać informacje, które rząd określał jako państwową tajemnicę handlową. Okazuje się bowiem, że posiadając, zgodnie z protokołem z Kioto, 500 mln ton nadwyżki redukcji CO2 w latach 2008-2010, rząd planuje przekazać ze sprzedaży tych jednostek ok. 50-70 mln euro. Jak zapisano w uzasadnieniu do projektu ustawy, stanowi to 10 proc. uzyskanej ze sprzedaży sumy. 100 proc. daje w tej sytuacji od 500 do 700 mln euro.
W tej sytuacji łatwo wyliczyć, że średnio jedną tonę swojej redukcji emisji dwutlenku węgla Polska sprzedaje w granicach od 1 do 1,4 euro. Wspaniały "sukces" negocjacyjny aktualnego rządu, zważywszy, że obecnie wartość jednej tony limitu emisji CO2, według Unijnego Systemu Handlu Emisjami, wynosi (patrz www.pointcarbon.com) ponad 12 euro.
Według prognoz w następnym roku cena jednej tony limitu emisji może przekroczyć sumę 30 euro. Zgodnie z wynegocjowanym przez obecny rząd PO - PSL pakietem klimatycznym po takiej cenie będziemy kupowali brakujące uprawnienia do emisji - zapłaci za to każdy z nas w kosztach energii elektrycznej, ciepła, cementu, stali, papieru i szkła. Możemy więc sprzedać jedną tonę nadwyżki za jedno euro i następnie kupić to samo i często od tych samych po cenie od kilkunastu do kilkudziesięciu razy wyższej. Chodzi o niebagatelne sumy: 500 mln ton przyznanej redukcji, zgodnie z protokołem z Kioto, w latach 2008-2012 to przy obecnych cenach wartość ponad 6 mld euro.

Co podpisał premier
Pomijając powyższy "sukces" obecnego rządu, należy również zaznaczyć, że przedstawiony i przegłosowany już w Sejmie projekt ustawy budzi poważne kontrowersje prawne. Otóż nie jest on zgodny z konwencją klimatyczną.
Zgodnie z tym międzynarodowym porozumieniem, podpisanym i ratyfikowanym przez Polskę wiele lat przed wejściem w struktury UE, Polska jako kraj w okresie gospodarki przejściowej nie była zobowiązana do ponoszenia jakichkolwiek kosztów w latach 2008-2012 na rzecz państw rozwijających się. Zobowiązania takie posiadały natomiast państwa rozwinięte niebędące w okresie przejściowym - należą do nich wszystkie państwa starej Piętnastki. Nie wywiązały się z nich, podobnie jak z zobowiązań odnośnie do planowanej redukcji emisji CO2, czego powodem był sprzeciw państw rozwijających się podczas 15. sesji Stron Konwencji Klimatycznej w Kopenhadze w grudniu 2009 roku. Wtedy zostało przyjęte Porozumienie Kopenhaskie, na które powołuje się rząd. Jak należy przypuszczać, podpisał je premier Donald Tusk podczas posiedzenia wysokiego szczebla, łamiąc tym samym podstawowe kanony prawne. Zgodnie z konwencją klimatyczną Porozumienie Kopenhaskie winno dotyczyć bowiem tylko takich państw jak stara Piętnastka, ale nie Polski.
Podpisanie porozumienia przez premiera Tuska jest więc złamaniem konwencji klimatycznej ONZ, która jest umową międzynarodową, podpisaną i ratyfikowaną wiele lat temu przez poprzednie władze ustawodawcze i wykonawcze. Podpis premiera, o ile taki istnieje, nosi więc ewidentne znamiona niezgodności z Konstytucją. Czy premier ma prawo składać zobowiązania finansowe w stosunku do podmiotów zagranicznych bez zgody Sejmu? Dlaczego za decyzję premiera ma ponosić odpowiedzialność finansową Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej, powołany do zupełnie innych celów niż pomoc dla państw rozwijających się? Dlaczego Sejm głosuje ustawę sankcjonującą decyzję premiera prawie w dwa lata po jego decyzji i co by było, gdyby odrzucono projekt ustawy? Kto wtedy zapłaci za zobowiązania premiera? Może to teoretycznie jeszcze nastąpić, gdyż ustawa musi być zatwierdzona przez Senat i prezydenta.
Powyższe pytania zadano rządowi w trakcie procedowania w Sejmie. Nie uzyskano na nie odpowiedzi. Tok procedowania był przyspieszony. Nie dopuszczono do dyskusji i nie zapewniono chociażby takich materiałów źródłowych jak Porozumienie Kopenhaskie. Na wniosek jednego z posłów, aby dostarczyć ten dokument, zarządzono głosowanie, podczas którego posłowie PO - PSL zdecydowali, iż jest to zbyteczne, gdyż dokument jest dostępny w internecie. Jak sprawdzono, jest on tam rzeczywiście dostępny, lecz jedynie w języku angielskim. Pomijając sprawę, że jesteśmy w Polsce, gdzie obowiązuje język polski, należałoby zadać pytanie, ilu członków sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa z ramienia PO i PSL sprawnie posługuje się językiem angielskim, szczególnie w zakresie merytorycznym i prawnym. Warto o to również zapytać procedujących posłów, gdyż można przypuszczać, że o sprawach niezwykle ważnych dla życia gospodarczego państwa decyduje buta i indolencja koalicji rządzącej PO - PSL.


--------------------------------------------------------------------------------
Autor jest kierownikiem Samodzielnej Pracowni Oceny i Wyceny Zasobów Przyrodniczych SGGW, prezesem Stowarzyszenia na rzecz Zrównoważonego Rozwoju Polski, posłem na Sejm PiS z okręgu wyborczego nr 20 pod Warszawą. Był ministrem środowiska w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.



~ron
Polska i tak jest w lepszej sytuacji bo ma odlozone juz ponad 200 mld zl w OFE, caly zachod nie odlozyl nic, a zadluzenie jest tam srednio 80% PKB
~areq
To bardzo ciekawe, bo cały zachód wypłaca swoim obywatelom takie emerytury, że mogą sobie za nie kupić dom na hawajach, co jest coraz bardziej modne w ostatnich latach, np. Anglicy, Niemcy. Pomyśl człowieku, co piszesz.
~rolnik z pola odpowiada ~areq
a to dziwne co kolega pisze bo angielska emerytura to całe 77 funtów tygodniowo :)

http://www.direct.gov.uk/en/Nl1/Newsroom/DG_200634

a większość emerytów w UK jest w takiej sytuacji

http://pensionpulse.blogspot.co.uk/2011/04/uk-pensioners-living-below-poverty-line.html

http://www.guardian.co.uk/uk/2012/mar/21/budget-
a to dziwne co kolega pisze bo angielska emerytura to całe 77 funtów tygodniowo :)

http://www.direct.gov.uk/en/Nl1/Newsroom/DG_200634

a większość emerytów w UK jest w takiej sytuacji

http://pensionpulse.blogspot.co.uk/2011/04/uk-pensioners-living-below-poverty-line.html

http://www.guardian.co.uk/uk/2012/mar/21/budget-2012-pensioners-hit-income-tax-breaks


helloooooo , czyżbyś naczytał się gdzieś złowrogiej propagandy ? :)
~kamiakdze
Dług Gierka został już spłacony. Coś ty taki niedoinformowany.
~magnum
co za wielka bzdura. tak nie mozna liczyc

dlug wobec kogo? wobec siebie samych. emerytury z jednej strony to zobowiazania dla mlodych pracujacych a z drugiej aktywa dla tych co juz pracowali.


~rolnik z pola odpowiada ~magnum
to powiedz to emerytom że nie ma dla nich na emerytury bo ZUS to zobowiązanie dla obecnie pracujących , ty chyba na głowę upadłeś , ci młodzi to właśnie pracują na te emerytury dla tych obecnych emerytów , jak sądzisz geniuszu dlaczego od przyszłego roku brakuje w ZUSie co roku 60 MLD ? bo więcej wypłacono z ZUS niż do niego się to powiedz to emerytom że nie ma dla nich na emerytury bo ZUS to zobowiązanie dla obecnie pracujących , ty chyba na głowę upadłeś , ci młodzi to właśnie pracują na te emerytury dla tych obecnych emerytów , jak sądzisz geniuszu dlaczego od przyszłego roku brakuje w ZUSie co roku 60 MLD ? bo więcej wypłacono z ZUS niż do niego się wpłaca

tu podziękowanie należy się 15 letnim emerytom po służbie państwowej , którzy wpłacając tylko 15 lat wypłacają przynajmniej przez 30 lat
~Optymista
a co będzie jak te przyszłe pokolenia się zbuntują i nie będą chciały tyrać tylko np. wymyślą sobie nową walutę np. drachmę

Powiązane: Windykacja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki