Skąd ten skok i dlaczego teraz?

Eurostat opublikował finalne dane o inflacji w Unii Europejskiej za marzec 2026 roku. Polska, z wynikiem 3,2 procent według zharmonizowanego wskaźnika HICP, znalazła się na szóstym miejscu spośród wszystkich państw członkowskich, wyraźnie powyżej unijnej średniej wynoszącej 2,8 procent.

Bezpośrednim impulsem był konflikt w Iranie i jego wpływ na globalne ceny ropy naftowej. Ale sama drożyzna paliw to dopiero pierwsza fala. Ekonomiści obawiają się przede wszystkim tego, co może przyjść po niej.

Dylemat NBP

Narodowy Bank Polski znalazł się w niekomfortowym położeniu. Cel inflacyjny to 2,5 procent z odchyleniem jednego punktu procentowego w każdą stronę, więc technicznie marcowy odczyt 3 procent mieści się jeszcze w dopuszczalnym paśmie. Ale kierunek jest zły, a dynamika zmian niepokojąca.

Gdyby inflacja rosła z powodów czysto popytowych, czyli przegrzanej gospodarki czy zbyt luźnej polityki fiskalnej, odpowiedź byłaby prosta: podwyżki stóp procentowych. Droższy kredyt schładza konsumpcję i inwestycje, zmniejszając popyt, a tym samym presję cenową.

Problem polega na tym, że obecna inflacja ma charakter podażowy,  czyli jest efektem zewnętrznego szoku, który przyszedł z Bliskiego Wschodu, a nie z nadmiernego apetytu polskich konsumentów. Podnoszenie stóp procentowych w odpowiedzi na wojnę w Iranie uderzyłoby w kredytobiorców i inwestycje, nie rozwiązując źródła problemu. Z drugiej strony zbyt długie czekanie i zbyt łagodna polityka pieniężna ryzykuje zakotwiczenie wyższych oczekiwań inflacyjnych, a to właśnie jest furtka, przez którą efekty drugiej rundy wchodzą pełną parą.

Dwa scenariusze na najbliższe miesiące

Od przebiegu konfliktu w Iranie zależą dwie zasadniczo różne trajektorie inflacji w Polsce.

  1. W scenariuszu optymistycznym sytuacja na Bliskim Wschodzie stabilizuje się w ciągu najbliższych tygodni, ceny energii na rynkach globalnych opadają, a marcowy skok okazuje się jednorazowym impulsem. Inflacja wróci w okolice celu NBP jeszcze przed końcem roku, efekty drugiej rundy nie zdążą się uruchomić, a Rada Polityki Pieniężnej będzie mogła kontynuować ostrożny cykl obniżek stóp.

  2. W scenariuszu pesymistycznym konflikt się przeciąga, ceny energii pozostają podwyższone przez kolejne kwartały, a firmy i pracownicy zaczynają uwzględniać wyższą inflację w swoich decyzjach. Wzrosty cen przenikają do usług, żywności i kosztów produkcji. Inflacja bazowa zaczyna rosnąć. NBP staje przed wyborem między schłodzeniem gospodarki a ryzykiem utrwalenia inflacji na poziomie wyraźnie powyżej celu.

Który scenariusz jest bardziej prawdopodobny? Tego nie wie dziś nikt i właśnie ta niepewność jest największym problemem dla planowania zarówno polityki pieniężnej, jak i domowych budżetów.

Co to oznacza dla zwykłego konsumenta?

Dla przeciętnego Polaka abstrakcyjne pojęcia jak inflacja bazowa czy efekty drugiej rundy przekładają się na bardzo konkretne doświadczenia: rachunki, które rosną szybciej niż wynagrodzenia, ceny w sklepach, które zaskoczyły przy kasie, i raty kredytów, których wysokość zależy od decyzji RPP.

Jeśli efekty drugiej rundy uruchomią się z pełną siłą, presja cenowa przesunie się z kategorii energetycznych na usługi i żywność, czyli kategorie, których nie można ograniczyć tak łatwo, jak zużycia paliwa. To inflacja, którą odczuwa się przy każdym rachunku, a nie tylko przy tankowaniu.

Na razie dane za marzec pokazują jeden wyraźny skok. Kolejne miesiące powiedzą, czy to był wstrząs jednorazowy, czy zapowiedź dłuższego okresu drożyzny. Kierunek wyznaczy nie tyle polska polityka gospodarcza, ile przebieg wojny, nad którą Warszawa nie ma żadnej kontroli.

Źródło:

Dane: Eurostat, GUS. Inflacja HICP – zharmonizowany indeks cen konsumpcyjnych obliczany według metodologii Eurostatu. CPI – krajowy wskaźnik cen konsumpcyjnych GUS. Cel inflacyjny NBP: 2,5 proc. ±1 pkt proc.