Regulatorzy reagują, ale prawo to nie wszystko
Urzędy regulacyjne na całym świecie coraz uważniej przyglądają się temu zjawisku i przechodzą do czynów. W skrajnych przypadkach sprawy kończą się nawet zarzutami karnymi dla nieuczciwych graczy.
Jednocześnie badanie podkreśla, że ogromna większość finfluencerów nie łamie prawa. Problemem, który dotyczy Ciebie jako odbiorcy, nie jest przestępczość, ale ogólna słaba jakość i brak transparentności w publikowanych materiałach.
📗Przeczytaj także: Zwrot z PIT to nie prezent od państwa. Jak zamienić go w „niewidzialny fundusz wakacyjny”?
Metodologia badania: 2500 kont i sześć kryteriów
Naukowcy wzięli pod lupę posty blisko 2500 finfluencerów na Instagramie, TikToku i YouTube. Każdy materiał oceniali według sześciu surowych kryteriów:
-
kompetencje i wiedza autora;
-
obecność jasnych oznaczeń (np. o sponsoringu) oraz zastrzeżeń prawnych;
-
wiarygodność ekonomiczna prezentowanych pomysłów;
-
jakość i zrozumiałość wyjaśnień;
-
uczciwe omówienie minusów oraz alternatywnych rozwiązań;
-
przejrzystość źródeł i przedstawionych wyliczeń.
➡️ Efekt? W niemal dziewięciu na dziesięć postów badacze uznali, że wady materiału zdecydowanie przeważają nad jego zaletami.
Najczęstsze grzechy: brak kwalifikacji, tajemnicze źródła i ignorowanie ryzyka
Gdy zagłębisz się w szczegóły badania, liczby stają się jeszcze bardziej niepokojące. Jedynie 8–9% postów zawierało jakąkolwiek informację o kwalifikacjach czy wykształceniu autora. Zaledwie 12–13% twórców zadało sobie trud, by zamieścić wymagane oznaczenia reklamowe lub zastrzeżenia, że ich słowa nie są oficjalną poradą inwestycyjną.
📗Przeczytaj także: Refinansowanie hipotek 2026. Banki wyrywają sobie klientów, a doradcy mówią wprost: „Najdroższe jest czekanie”.
Platformy nie są równe: YouTube deklasuje Instagrama i TikToka
Gemini
Zwróć uwagę na to, gdzie szukasz wiedzy. Jakość informacji drastycznie różni się w zależności od aplikacji. YouTube wypada w tym zestawieniu najlepiej: niemal co piąty film (około 20%) wspomina o kompetencjach twórcy.
Dla porównania, na Instagramie ten odsetek wynosi nędzne 2,2%, a na TikToku 3,9%.
Dłuższe formy wideo na YouTube po prostu pozwalają na rzetelniejsze podejście do tematu niż kilkusekundowe, rwane filmiki na pozostałych platformach.
Realny wpływ na Twoje decyzje: co trzeci użytkownik działa pod wpływem internetu
Mimo tak niskiej jakości, wpływ finfluencerów na portfele odbiorców jest ogromny. W ankiecie przeprowadzonej wśród 4200 Brytyjczyków około jedna trzecia przyznała, że w ciągu ostatniego roku zastosowała w życiu radę z mediów społecznościowych lub podjęła na jej podstawie ważną decyzję finansową.
💡Co ciekawe, spośród tych osób: aż 70% oceniło rezultaty jako przeważająco pozytywne, 27% jako mieszane, a tylko 3% uznało, że na tym straciło.
🛑To pokazuje, jak łatwo ulegamy złudzeniu, że internetowe wskazówki działają.
Psychologia pieniędzy
Zaraz, zaraz. Skoro 70% osób ocenia rezultaty pozytywnie, to jak to się ma do tego, że ulegamy złudzeniu co do skuteczności internetowych wskazówek?
🟩 W finansach istnieje stare powiedzenie: „Podczas hossy każdy jest genialnym inwestorem”. Jeśli rynek akcji lub kryptowalut akurat rośnie (co w ostatnich latach działo się falami), to nawet losowo wybrana inwestycja przyniesie zysk.
Możesz wtedy pomyśleć: „Ten finfluencer miał rację, zarobiłem!”, podczas gdy w rzeczywistości zarobiłby na czymkolwiek innym, a niska jakość analizy twórcy po prostu nie została jeszcze przetestowana przez kryzys (bessę).
🟩 Jako ludzie bardzo niechętnie przyznajemy się do błędów, zwłaszcza przed samym sobą i w kwestii pieniędzy. Jeśli podjąłeś decyzję na podstawie filmu z TikToka i zainwestowałeś oszczędności, Twój mózg zrobi wiele, aby ocenić ten rezultat jako „przeważająco pozytywny”.
-
Jeśli zyskałeś trochę – uznasz to za pełen sukces.
-
Jeśli straciłeś – łatwo wmówić sobie, że „to tylko chwilowe wahnięcie” albo „pech”, a nie wina złej porady.
🟩Finfluencerzy często nie tyle dają precyzyjne analizy spółek, ile po prostu namawiają do prostych nawyków: „zacznij oszczędzać”, „odkładaj 10% pensji”, „kupuj fundusze indeksowe”. Nawet jeśli ich materiał wideo jest niskiej jakości (bo nie podają źródeł, nie mówią o ryzyku i nie mają licencji doradcy), to sam fakt, że zacząłeś robić cokolwiek ze swoimi pieniędzmi, daje pozytywny rezultat. Użytkownik przypisuje ten sukces influencerowi, mimo że to zasługa samej dyscypliny, a nie unikalnej wiedzy twórcy.
🟩 Zwróć uwagę, że badanie pytało o decyzje podjęte w ciągu ostatniego roku. W finansach rok to bardzo krótko. Prawdziwą jakość porady finansowej (np. dotyczącej budowania portfela emerytalnego czy zakupu nieruchomości) widać dopiero po 3, 5 lub 10 latach. W krótkim terminie spekulacja często wygląda na genialny ruch – aż do momentu, gdy bańka pęka.
➡️ Te 70% zadowolonych osób to w dużej mierze efekt szczęścia początkującego oraz faktu, że nawet chaotyczne działanie z pieniędzmi (oszczędzanie) bywa lepsze niż całkowity brak działania. Badacze ostrzegają jednak, że to „złudzenie skuteczności” jest niebezpieczne, bo usypia czujność inwestorów na realne ryzyko.
📗Przeczytaj także: AI w służbie JDG: Jak algorytmy bankowe mogą pomóc Ci przewidzieć „dziurę budżetową”?
Weryfikacja na skróty i pułapka pojęciowa
Prawie wszyscy ankietowani deklarują, że sprawdzają informacje znalezione w sieci. Problem w tym, że większość z nas robi to po łebkach, tzn. na przykład ograniczając się do czytania komentarzy pod postem.
Ponad połowa badanych nie ma też pojęcia o kluczowej różnicy prawnej: między zwykłą informacją finansową (ogólnymi wskazówkami) a regulowaną prawnie poradą inwestycyjną. Dodatkowo aż cztery na dziesięć osób są zaskoczone faktem, że większość finansowych treści z TikToka czy Instagrama w ogóle nie podlega istniejącym przepisom prawa.
Kto ponosi odpowiedzialność? Czas na ruch platform
Zdaniem ekspertów z Aberdeen Group Charitable Trust, odpowiedzialność za ten stan rzeczy nie może spoczywać wyłącznie na urzędnikach. To platformy społecznościowe mają dziś w ręku narzędzia, by wymusić na twórcach podstawowe standardy i ograniczyć rozprzestrzenianie się materiałów, które mogą wprowadzić Cię w błąd.
💡 Twoja szybka checklista: jak nie dać się naciągnąć?
Kiedy następnym razem zobaczysz na swoim ekranie finansowego eksperta, zadaj sobie trzy pytania:
-
Kim jest ten człowiek? Czy ma kierunkowe wykształcenie, czy po prostu ładnie mówi?
-
Gdzie są źródła? Czy pokazuje wyliczenia i dane, czy tylko obiecuje złote góry?
-
Czy mówi o ryzyku? Jeśli projekt nie ma wad, a zysk jest pewny – uciekaj.
Popularność to nie rzetelność
Liczba obserwujących i miliony wyświetleń nie mają żadnego związku z rzetelnością. Dopóki platformy społecznościowe nie wprowadzą twardych wymogów dotyczących transparentności, musisz zachować podwójną ostrożność. W świecie finansów internetowe porady rzadko kiedy są darmowe. Najczęściej płacisz za nie własnym ryzykiem.
Źródła:
Queen Mary University of London – https://www.aberdeenplc.com/en-gb/news-and-insights/9-in-10-social-media-posts-by-finfluencers-are-low-quality
Finextra.com – https://www.finextra.com/newsarticle/47763/9-in-10-social-media-posts-by-finfluencers-are-low-quality---research





















