Jak już pisałem, panami P zajmuje się prokurator i liczę, że z dobrym skutkiem, ale restrukturyzacja jak nazwa wskazuje i było zarazem intencją ustawodawcy, nie może być jedynie ochronką przed wierzycielami. Sanacja ma spowodować uzdrowienie lub upadłość a jej czas jest ściśle określony ustawą. Ustawa określa również wynagrodzenia prowadzących ten proces i może tutaj tkwi problem...? Gdyby Sędzia komisarz lub Zarządca odpowiadał własnym majątkiem za negatywne skutki podejmowanych decyzji w procesie sanacyjnym (tak jak na co dzień czynią to przedsiębiorcy-wierzyciele) to owe procedury wyglądałyby zgoła inaczej. Spółka, która w okresie sanacji generuje i potęguje straty (ani jeden kw. nie zamknął się na plusie), w efekcie działa na szkodę wierzycieli. Ostatecznie stratę trzeba będzie pokryć z kapitałów a wierzycielom zostanie ...wspomnienie.