Mylisz nominalny zapis na ekranie z realną wartością majątku, wpadając w klasyczną pułapkę iluzji pieniądza. Twierdzenie, że 136 zł dzisiaj to „najdrożej w historii”, bo to najwyższa cyfra, jest taką samą bzdurą, jak mówienie, że chleb za 10 000 zł przed denominacją był droższy niż dzisiejszy za 5 zł. Inwestora nie interesują cyferki, tylko siła nabywcza jego portfela.
Twój argument o inflacji, która rzekomo „naturalnie” podbija ceny aktywów, obraca się przeciwko Tobie. Skoro przez te lata inflacja podniosła ceny w gospodarce o 60%, a kurs Orlenu drgnął o marne kilka procent ponad szczyt z 2017 roku, to rynek wysyła jasny sygnał: realna wartość tej firmy drastycznie spadła. Dzisiaj za jedną akcję kupisz o połowę mniej towarów i usług niż wtedy. Twój wywód o koszcie kapitału tylko to potwierdza – skoro przy wyższych stopach kurs ledwo zipie nad starym rekordem, to znaczy, że wycena rynkowa biznesu nie nadąża nawet za wzrostem cen bułek w sklepie. Nominalny rekord to tylko PR-owy obrazek na wykresie, a ekonomicznie to bolesny zjazd wartości w dół.