No równowaga to też kwestia percepcji m.in. pokłosie tego, że Rosja powoli się wykrwawia i gospodarka jest w trybie gotującej się żaby. Niby jest pełno symptomów, że jest coraz gorzej, ale w porównaniu do sytuacji sprzed kilku miesięcy nie jest tragicznie. Pewnie jakby mieli się decydować na pełnowymiarową wojna i mieliby wyliczenia ile ich to wyniesie i jak wpłynie na gospodarkę, to nigdy nie podjęliby tej decyzji.
No a tak jak już ponieśli koszty, to ich próg bólu staje się coraz wyższy, bo nie ma tutaj zjawiska skokowego pogorszenia tylko to się dzieje powoli.
Mediwiediew już zaczął pyskować do Trumpa i senatorom, a on jest takim probierzem tego jaka będzie narracja Kremla w najbliższym czasie. Krótko mówiąc - wysyłają Trumpowi sygnał że się nie ugną. Teraz pytanie czy Trump w końcu się znudził zabawa w kotka i myszkę z Putinem, czy za dwa tygodnie nie powie, że dostał pozytywne sygnały z Kremla i wstrzymuje sankcje. Ten gość niestety nie jest zbyt wiarygodny i często dużo gada a robi coś innego. No zobaczymy jak rzeczywiście wprowadzi zaporowe cła na kraje handlujące z Rosją ropą, no to już będzie dla gospodarki rosyjskiej taki właśnie szok, który może ich skłonić do poważnych rozmów.
P.S.
Jednak powstrzymałbym się od używania pogardliwego określenia rosyjskiego "Ukr". Jak już chcesz obrażać Ukraińców, to mamy pełno rodzimych określeń odnoszących się do naszej historii. Nie potrzebujemy tutaj jeszcze, żeby nam wróg geopolityczny zawłaszczał przestrzeń narracyjną.