tylko problem w tym, jak:
- wymóc na spółce jakąś intratną akwizycję?
- jak potem podbić papier na maxxxxa (przecież dokupiłbyś sporo makulatury, której przecież taniej sprzedać nie udaje się)?
- i jak zwabić wielu chętnych, wyrzucić na górce?
już kilka razy (widać po słupkach wolumenów i świeczkach) tak kombinowali - pod prognozy, pod raporty, pod dywidendy, pod zmiany w zarządzie... Ale niewiele to dawało, bo rynek po wtopie z rumuńskim fiskusem i czeskim filmem - omija datę jak nieświeżą pisankę...