Przecież żaden bank nie ingeruje w Twoją strategię inwestowania. To, że nastąpiła awaria przecież nie jest ingerencją. A jakby wichura zerwała kable i byś nie miał prądu to oskarżałbyś elektrownię, że Ci w inwestowanie ingeruje? Albo dostawcę internetu przy braku połączenia? Albo producenta laptopa, że Ci się właśnie rozleciał, a miałeś "siedzieć od rana i pilnować notowań"? A tego faceta, co Cię potrącił i przez niego wylądowałeś na izbie przyjęć (i szpital w razie czego też) też byś oskarżał o utracony zysk, bo nie siedziałeś przy notowaniach?
Chcę Wam tylko uświadomić, że opieranie strategii inwestycyjnej na "siedzeniu i pilnowaniu" notowań jest bardzo kruche i podatne na o wiele więcej wydarzeń, niż awaria maklera ING. I prędzej czy później takie coś się po prostu wydarzy.
No ale jeśli wolicie mi ubliżać i dalej się trzymać swojego to w porządku. Chociaż mam wrażenie, że nerwy Was ponoszą.