Gdybym mogła , setkę lajków bym wrzuciła pod twoją odpowiedzią. Cóż, po życiowym niewolnictwie jakim była dla mnie rodzina + jdg+ wynajem, wejście na giełdę i odzyskanie mnóstwa czasu zadziałało jak narkotyk - podróże, imprezy i inne sporty ekstremalne nie wyszły mi na dobre...
Ale do starego życia już nie wróciłam, nigdy więcej własnej firmy i nigdy więcej użerania się z najemcami. A na papierowe straty patrzę jakoś z obojętnością, może dlatego, że mam nie tylko tę giełdę, a może dlatego że te moje wariactwa o mało nie posłały mnie na tamten świat. To przewartościowuje....