Przypomina mi się anegdotka o babci, która na targu próbowała sprzedać krowę. Szło jej to słabo. Nagle pojawiło się dwóch chłopaków-cwaniaków i zaproponowało, że zrobią to za nią, w zamian za prowizję od ceny sprzedaży. Wzięli krowę, stanęli na środku targowiska i zaczęli aukcję, wykrzykując przez megafon, że krowa jest cudowna, mało je, cieli się 6 razy w roku, daje po 30 litrów mleka dziennie itp. Klienci rozpoczęli licytację, a cena była już kilkukrotnie wyższa niż wyjściowa. Nagle podchodzi babcia, łapie za sznurek i zabiera swoją własność. Chłopaki zdziwieni pytają o co chodzi skoro tak dobrze idzie? Na co babcia - takiej dobrej krowy to ja nie sprzedaję.
Jaka jest Develia każdy widzi. To dobra spółka, podobnie jak kilka innych z tej branży. Wszystkie z nich w najbliższym czasie będą musiały zmierzyć się z trudnym rynkiem. Propagandowe komunikaty i niewiążące umowy przedwstępne tego nie zmienią. Fakty są takie, o których już kiedyś pisałem:
1. Dla większościowego właściciela spółka ma większą wartość niż dla rozproszonego akcjonariatu
2. Za przejęcie kontroli należy zapłacić premię.
W mojej opinii po 3,34 wezwanie nie dojdzie do skutku, ale kolejne 10% zamknęłoby temat.