Brałam udział w rekrutacji na kierownika oddziału w wielkopolsce w średniej wielkości miejscowości, I etap był ok, ale po II etapie z dyrektorem chyba makroregionu, nazywa się jakoś na G (zapomniałam) odechciało mi się tam pracować. Po pierwsze pytał mnie o te same sprawy, co dyr regionu na pierwszym etapie.... Dyr makro myśli chyba, że jest Prezesem ogromnego prestiżowego banku, na spotkaniu wygłaszał monologi, mówił w koło macieja, do ściany, siedział bokiem, tłumaczył mi sprawy prozaiczne - nie wiem po co, bo ja jestem pracownikiem innego banku z dużym doświadczeniem, nie omieszkałam mu tego powiedzieć, ale on dalej mówił i mówił. Po 10 min byłam tak znudzona, że przestałam go słuchać. A jeśli chodzi o finanse, to chcą płacić grosze, nie stać ich nawet, żeby zapłacić 3 tys netto kierownikowi:) Nie polecam.