"Doskonale o tym wiem. Dlaczego to napisałem? Bo żądanie od IB odszkodowania za szwindel, który dokonał zupełnie inny podmiot, jest tak samo racjonalne, jak to, by akcjonariusze spółek odpowiadali własnym majątkiem za przewinienia popełnione przez samą spółkę, czyli w ogóle."
Odszkodowania żąda się od sprawcy szkody, a jest nim w tym przypadku Idea Bank.
"Rozumiem, ze oskarżasz ideę o misseling. Rzeczywiście bank sam przyznał, że w niektórych przypadkach mogło do niego dojść. Takim osobom bank zaoferował zadośćuczynienie i ugodę. Zakładam, że Ty również skorzystałeś z okazji i zwróceiłeś się do banku ze stosowanym wnioskiem. Skoro jednak bank odrzucił Twój wniosek, to znaczy, że w Twoim przypadku misselingu nie było. A to oznacza, że widziały gały co brały, ale udawały, że nie widziały."
Nie tylko o misseling, lista zarzutów jest długa. Pisałem tutaj o nich wiele razy, wystarczy przejrzeć moje starsze posty. Ale jeżeli chcesz, mogę je znowu przypomnieć. Chcesz?
"Poza tym dziwię się, że osoba tak obeznana w przepisach prawnych jak Ty, nie wiedziała, że zakup obligacji korporacyjnych wiąże się ze sporym ryzykiem inwestycyjnym. No chyba że udajesz poszkodowanego, a na prawdę jesteś prawnikiem liczącym na to, że pomawiając bank, nagonisz sobie rzeszę naiwnych klientów do kancelarii, w końcu pecunia non olet."
Nie jestem prawnikiem, jestem jednym z ponad czterech tysięcy poszkodowanych. Moja wiedza o obligacjach, kombinacjach banku jest teraz po prostu znacznie większa niż kilka lat temu, kiedy zostałem poszkodowany przez bank. A to wszystko właśnie dzięki internetowi, w tym szczególności grupie na FB, artykułom prasowym i postom na forach.
Oświadczenie o tym, że wiem jakie jest ryzyko inwestowania w obligacje korporacyjne podpisał za mnie (elektronicznie) pracownik Idea Banku, nie ja. Nie udzielałem nigdy żadnego pełnomocnictwa do takiego działania, swoją drogą takie pełnomocnictwo powinno być pisemne.
Podszywanie się pod klientów przez pracowników Idea/Lions Banku to jeden z zarzutów stawianych bankowi.