po ostatnich wpisach parę przemyśleń mnie naszło może komuś się przydadzą i pozwolą ochronić trochę kapitału i na pewno wiele niepotrzebnego stresu.
jeśli kupujemy jakiś towar w celu dalszej odsprzedaży aby na nim zarobić najczęściej mamy określony plan działania - strategie sprzedaży oraz określoną cenę po ile dany towar analizując rynek zbytu (tu każdy musi opracować własną strategię opartą na różnych czynnikach) jesteśmy w stanie sprzedać, ta cena może się zmieniać w zależności od różnych czynników ale każdy handlowiec ustala początkową cenę sprzedaży i na niej bazuje
przy niesprzyjających okolicznościach musi tę cenę obniżać lub nawet sprzedać towar poniżej swojej ceny zakupu aby chronić kapitał który posiada do obrotu.
przy zakupie akcji jest podobnie, jeśli już znalazłem walor który mnie interesuje ( każdy musi określić sobie dlaczego ten) określam cenę po jakiej chciałbym go kupić i po jakiej istnieje szansa zarobienia na nim ...
zanim go kupie określam sobie ile procent chciałbym na nim zarobić - nazywam to "próg radości" :) i jaką stratę jestem w stanie znieść - bez szwanku na mojej psychice :) :) - nazywam to "próg bólu" w zależności od rozwoju sytuacji na rynku (ale tylko jeśli jestem w stanie obserwować na bieżąco notowania i zachowanie kursu) te dwie granice mogę przesuwać o jakiś tam procent
jeśli kurs zachowuje się zgodnie z moimi założeniami i osiąga "próg radości" kasuje zyski do kieszeni i jestem zadowolony :) :) nie interesuje mnie kompletnie ile procent jeszcze poleci w górę, ja swój plan zrealizowałem...
jeśli kurs osiąga "granice bólu" wypadam z pozycji analizuje czy popełniłem błąd kiedy i gdzie jeśli nie znajduje błędu robię sobie dzień przerwy i kolejnego dnia kiedy mam na to czas szukam miejsca zakupu tego samego lub innego waloru w zależności od sytuacji na rynku ...
tyle z moich doświadczeń i przemyśleń, może komuś się przydadzą .. jeśli ktoś ma własną przynoszącą zyski strategię - wywalić do kosza i nie czytać :) :) :) co by nie pomieszało w głowie ..:):)