Macron dostrzegł szansę na pokój po liście Zełenskiego do Putina.
Prezydent Francji nazwał inicjatywę Zełenskiego napisania listu „dobrą”.
https://images.unian.net/photos/2025_09/1758490004-9689.jpg?r=476986Prezydent Francji Emmanuel Macron uważa, że Ukraina i rosja mogą bezpośrednio uzgodnić zawieszenie broni i plan pokojowy. Jednocześnie Europejczycy mogą wspomóc ten proces. Jak donosi korespondent UNIAN, Macron powiedział to przed rozpoczęciem szczytu UE-Bałkany Zachodnie w Tivacie (Czarnogóra).
„Zawsze opowiadaliśmy się za bezpośrednimi negocjacjami między Ukrainą a Rosją. Powiem wam jasno. Moim zdaniem Ukraina i Rosja są tymi, które mogą doprowadzić do zawieszenia broni i stworzenia planu pokojowego. Europejczycy mogą w tym pomóc, ponieważ z pewnością wnosimy największy wkład w wysiłki militarne Ukrainy. I to Europejczycy muszą w pewnym momencie zasiąść przy stole negocjacyjnym w sprawie planu pokojowego, ponieważ chodzi o architekturę pokoju i bezpieczeństwa dla Europejczyków, biorąc pod uwagę ich położenie geograficzne” – podkreślił Macron.
W związku z tym prezydent Francji uważa inicjatywę prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego dotyczącą władcy Kremla Putina za „dobrą inicjatywę”.
Aktualizacja o 16:50 . Jak zauważył Macron, chce on spojrzeć w przyszłość i omówić, w jaki sposób dialog można zreorganizować, aby stworzyć warunki do zawieszenia broni i zaprowadzenia pokoju.
Jego zdaniem leży to w interesie Ukrainy i Rosji.
Prezydent Francji dodał, że regularnie rozmawia z prezydentem USA Donaldem Trumpem. W szczególności, pięć dni temu, podczas rozmowy telefonicznej, Macron powtórzył Trumpowi, że Europejczycy poważnie traktują swoje obowiązki i że teraz potrzebna jest zbiorowa presja.
„Mogę powiedzieć, że propozycja, która kiedyś istniała i nie pochodziła od Europejczyków ani Ukrainy, ale polegała na stwierdzeniu, że Rosji należy oddać cały Donbas, a przynajmniej cały obwód doniecki, nigdy nie była propozycją ani dla Ukraińców, ani dla Europejczyków. A dziś, biorąc pod uwagę realia, taka propozycja nie powinna już istnieć. I wszyscy powinni to jasno powiedzieć” – podkreślił Macron.
List do Putina: „Komediant” wpędza dyktatora w ślepy zaułek.
Ukraina wywiera coraz większą presję na Rosję. Otwarty list prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego do Władimira Putina to kolejny policzek wymierzony rosyjskiemu dyktatorowi po zezwoleniu na paradę w Moskwie i „zapalnym” otwarciu forum ekonomicznego w Petersburgu.
Rosjanie lubią nazywać Międzynarodowe Forum Ekonomiczne w Sankt Petersburgu (SPIEF) „rosyjskim Davos”. Jednak nawet jeśli Kreml chciałby w tym roku spotkać się z delegacjami międzynarodowymi i rozmawiać wyłącznie o gospodarce, dużych inwestycjach czy partnerstwie z Chinami i Indiami, to musi mówić o wojnie rosyjsko-ukraińskiej.
Niewygodne pytania
Temat ten został włączony do programu SPIEFprzez ukraińskie bezzałogowe statki powietrzne , , podpalając „Petersburski Terminal Naftowy”, zakłady wojskowe w Miczuryńsku i okręty wojenne rosyjskiej Floty Bałtyckiej w porcie w Kronsztadzie. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski podjął temat, publikująclist otwarty do Putina . A teraz platforma, która zazwyczaj służyła do wygłaszania, że tak powiem, programowych oświadczeń rosyjskiego „cara”, staje się miejscem, gdzie Putin jest zmuszony odpowiadać na niewygodne pytania związane z wojną.
Co więcej, minister spraw zagranicznych Andrij Sybiga poinformował, że Ukraina przekazuje list kanałami dyplomatycznymi i oczekuje na konkretną odpowiedź: „Ten list otwarty to poważna i ważka propozycja zakończenia wojny. Bezpośrednio od prezydenta Ukrainy do prezydenta Federacji Rosyjskiej. Z jasnymi, realnymi krokami i zaproszeniem na osobiste spotkanie”.
Co ciekawe, tę „przepustkę” szybko przyjął prezydent USA Donald Trump: od razu oświadczył, że popiera pomysł osobistego spotkania przywódców obu państw i dodał, że bardzo chętnie omówi możliwość ich spotkania.
„Byłoby wspaniale, gdyby Zełenski i Putin spotkali się na rozmowach” – powiedział szef personelu Białego Domu.
Ale w Rosji, po opublikowaniu listu prezydenta Ukrainy, zapanował zupełnie inny nastrój. Rzecznik prezydenta Rosji, Dmitrij Pieskow, zmuszony był rzucić się wściekły i powtórzyć wyuczoną mantrę: skoro Zełenski tak bardzo pragnie spotkania, niech przyjedzie do Moskwy. Jednocześnie Pieskow powiedział dziennikarzom, że Kreml zapoznał się z listem Zełenskiego, ale „Putin zostanie o tym poinformowany później”.
Ta reakcja wcale nie jest zaskakująca. W końcu teraz musimy przynajmniej przepisać ostatnie przemówienie dyktatora w SPIEF...
„Stadion” dla Putina
W rzeczywistości nie ma czegoś takiego jak spotkanie. Po pierwsze, minęło dużo czasu i wiele się wydarzyło od jedynej rozmowy twarzą w twarz Zełenskiego z Putinem (9 grudnia 2019 r., w ramach szczytu Normandii w Paryżu).
I wreszcie, na tle młodego i energicznego Zełenskiego, Putin, bez względu na to, jak bardzo stara się wyglądać młodziej, najwyraźniej nie będzie w stanie wyglądać na silnego i pewnego siebie przywódcę. Rosyjscy patrioci (a nawet niektórzy urzędnicy) już gardzą Putinem, używając dla niego nowego pseudonimu: „Dziadek”.
Po drugie, Kreml od dawna podejmuje działania mające na celu dewaluację i delegitymizację Zełenskiego: Putin i jego rzecznicy wielokrotnie powtarzali, że na Ukrainie nie ma nikogo, z kim można by rozmawiać i negocjować.
Tak, to był świetny pretekst do odmowy osobistych spotkań i negocjacji w sprawie zawieszenia broni. Ale nawet gdyby jakieś porozumienia zostały osiągnięte, mogłyby zostać łatwo naruszone pod pretekstem „nielegalności” negocjatorów z Ukrainy. Ostatecznie jednak działa to na niekorzyść Putina, który na propozycję spotkania może tylko warknąć: „Niech Zełenski przyjedzie do Moskwy”. To również wygląda na oznakę słabości ze strony przywódcy.
„List Wołodymyra Zełenskiego jest bardzo dobitnym dowodem stanowiska Ukrainy: zaprzestania działań wojennych i omówienia przestrzegania zawieszenia broni (w szczególności poprzez mechanizm monitoringu). Podobnie jak propozycja miejsca spotkania przywódców – w kraju mediatora (z szerokim wyborem). Komentarze Putina i jego popleczników brzmią następująco: „My tylko testowaliśmy Oresznika, a Zełenski przyjechał do Moskwy” – zauważa Olesja Jachno, kandydatka politologii.
Po trzecie, celem listu Zełenskiego do Putina nie jest spotkanie. Czym w końcu jest „list otwarty”? List otwarty to apel skierowany do jednej osoby, ale czytany przez wszystkich.
„Oczywiście, jesteśmy za pokojem. A kto jest przeciw? Zaproszenie do Szwajcarii na negocjacje było formalne, wszyscy to widzieli i docenili” – zauważa Witalij Kulik, dyrektor Centrum Badań nad Problemami Społeczeństwa Obywatelskiego. „Ale Putin nie może przyjąć tego zaproszenia. Chociaż nie jechał do Szwajcarii, teraz trudniej się tam dostać. A Trump poczeka…”
Według niego w liście Zełenskiego znajdują się argumenty, które Putin mógłby potraktować poważnie, gdyby spojrzał na nie z perspektywy pragmatyka. Jednak on nim nie jest.
Jaka mogłaby być w takim razie odpowiedź Rosji?
Rozejm kontra eskalacja
List Zełenskiego do Putina jest trafny i aktualny, ponieważ zmusi Kreml do reakcji. Prawdopodobnie jednak nie należy oczekiwać, że reakcja ta będzie inna niż dotychczas. Analitycy są zgodni, że nie ma mowy o zawieszeniu broni. Najprawdopodobniej Putin odpowie eskalacją – atakami na „ośrodki decyzyjne” na Ukrainie (czyli na ludność cywilną i infrastrukturę cywilną).
Jednak odmowa negocjacji nadal będzie wymagała wyjaśnień. Co więcej, wyjaśnienia będą musiały zostać złożone Trumpowi, Xi Jinpingowi, ich własnym elitom, a nawet, w pewnym stopniu, narodowi rosyjskiemu.
Według Wadima Denysenki, szefa ośrodka analitycznego Diłowa Stołycia, w Rosji część Rosjan stopniowo odchodzi od lojalistów i obojętności na rzecz „opozycji kuchennej”. Sprzyjają temu nie tylko ukraińskie ataki w głąb Federacji Rosyjskiej, ale także przyczyny wewnętrzne – pogorszenie warunków życia, odcięcie internetu, brak wiary w zakończenie wojny, poczucie, że będzie ona trwała tak długo, jak długo u władzy będzie Putin.
„Ważna kwestia: po raz pierwszy w czasie wojny Putin jest zmuszony zwrócić się przede wszystkim do swojej publiczności. I tłumaczy jej, dlaczego wojny nie da się powstrzymać. Stąd historie o Starobielsku. I stąd, nawiasem mówiąc, fakt, że po raz pierwszy od 2021 roku częściowo uznał legitymację Zełenskiego” – zauważa politolog.
Jednocześnie, jego zdaniem, główny przekaz – „Ukraina zakłóca negocjacje” – już nie działa.
„Znów zawodzi w tej grze (przed krajową publicznością kibiców-patriotów). I nikt mu nie wierzy również na arenie międzynarodowej. Dlatego znów napomyka o ataku nuklearnym, wspominając, że „Oreshnik” jeszcze nie został wykorzystany w rzeczywistości” – dodaje ekspert.
***
Zełenski wpędza Putina w pułapkę. Ukraina oferuje wyjście, zdając sobie sprawę, że Rosja go nie zaakceptuje. Jednak odrzucenie ukraińskich propozycji przez Kreml to doskonały pretekst, by pokazać całemu światu, że problem nie tkwi w formatach (z udziałem USA, UE czy Chin w różnych „proporcjach”), nie w osobach czy stanowiskach negocjatorów (Europejczycy po prostu próbują wybrać kandydatów, którzy odpowiadaliby wszystkim stronom), ale w tym, że Rosja, reprezentowana przez Putina, po prostu nie planuje zakończenia wojny bez porażki Ukrainy.
A prawdopodobnie najlepszym sposobem na zmianę tego stanowiska będzie kontynuacja i zwiększenie liczby „uderzeń głębokich” i „uderzeń środkowych”.