O ile jestem sobie w stanie wyobrazić sytuację w której po zatwierdzeniu układu przychodzi inwestor np. Concordia i uzupełnia kapitał obrotowy o np. 20 mln poprzez emisję 500 mln akcji (bez dokapitalizowania na którymś etapie restrukturyzacja też pewnie nie ma szans) o tyle nie wierzę, że w ramach likwidacji ktokolwiek wyrobi się czasowo aby przejść procedurę sądową w tym odwołania, zbadać księgi i wyłożyć pieniądze) - likwidacji przez syndyka nawet nie rozpatruję, bo ten scenariusz jest dla wszystkich oczywisty (zerowy odzysk)
Żaden scenariusz nie jest prosty i łatwy. Patrząc na bilans straty dla wierzycieli są tutaj ogromne niezależnie od scenariusza i to nie tylko finansowe, ale też najpewniej psychiczne, zdrowotne.
W scenariuszu restrukturyzacji jedynym mocnym argumentem jest monitoring w przypadku banków co tygodniowy a w przypadku pozostałych co miesięczny.
Przy likwidacji nie ma już czego monitorować.