Do drzwi niebios puka Szopen (Chopin). Św. Piotr pyta:
- A kto Ty jesteś?
- Jestem Szopen.
- Każdy może tak powiedzieć. Weź i mi to jakoś udowodnij.
- To daj mi fortepian, coś Ci zagram.
Św. Piotr wyczarował fortepian, Szopen zagrał piękny utwór.
Św. Piotr na to:
- Ok, ok, Fryderyku... Wejdź do niebios.
Przychodzi niedługo później Picasso. Św. Piotr się pyta:
- Kto Ty jesteś?
- Jestem Picasso.
- Ale każdy może coś takiego powiedzieć. Udowodnij mi to.
- To daj mi sztalugę i pędzle, coś Ci namaluję.
Św. Piotr wyczarował sztalugę i pędzle, a Picasso pierdyknął mu jakiś abstrakcyjny obrazek.
Św. Piotr na to:
- Ok, ok, Pablo, wierzę Ci. Wchodź do niebios.
Za chwilę pojawia się hanys.
- A kto Ty jesteś? - pyta Św. Piotr.
- Jestem ślązok hanys.
- Weź i mi to udowodnij.
- Jak mam to udowodnić?
- No nie wiem... Był tu Szopen, zagrał na fortepianie utwór. Był tu Picasso, namalował mi obraz. Wymyśl coś.
- A kto to jest Szopen i Picasso?
- Wejdź, hanys...