A teraz, nie pozostaje mi nic innego, niz po wtore, ergo i zsiste, pochylic sie nad losem owej spolki. Pytacie mni i pytacie. RED to, RED tamto, RED co z teoja dusza? Z to jest tylko cienka czerwona linia, gdy benny warczac rusza. A wiec, czy czekac, czy poscic, a moze sie obrzezac i wyjechac? Nie istnieje jednoznaczna odpowiedz, chyba ze…. I z ta mysla Was zostawie, kichani moi…