I jeszcze jedno. Dzis rano, miedzy jednym a drugim telefonem z NYSE i NASDAQ, pochylilem sie nad tematem trendow ukosno-bocznych i formacji swiecy, per se. Ku mojemu zdumieniu, bedac juz nosicielem zapalenia opon mozgowych wywolanego rzadkim wirusem z XIX-wiecznego Poludniowego Londynu, ujrzalem dziwne swiatlo emanujace z mojego telewizora i ten glos: “Fistaszku. Ida po ciebie. Uciekaj!”. Posluchalem tego sugestywnego glosu i porozmawialem z Mariuszem, ktory, bedac nosicielem rzadkiej mutacji popromiennej i pochodzac w prostej linii od Superbohaterow, byl rowniez moim mezem, a ten rzekl: “Fistaszku, umyj zeby. Delikatnie zalatuje acetonem!”. I tak mijaja te ulotne chwile, troche na krotochwilach, odrobine na dedukcji, ociupinke na zabawach z Mariuszem…