Generalnie chyba każdy kto kupuje papier spółki biotech i jest świadomy w jaki zakład gra, zdaje sobie sprawę, że jeśli nie ma info "nielegalnego" czeka w który dzień wpadnie Espi o pozytywnych wynikach badań, lub dobranym partneringu. Akurat Nanogroup od dawna mówi, że na ich flagowiec Nanobox pozytywne info to przełom III/IV kwartału. Resztę projektów nie wiadomo co, gdzie i kiedy. Do czego zmierzam? Że niektórzy, podobnie jak ja, albo stopniowo za jakąś część budżetu akumuluja spokojnie co miesiąc akcje, a część po prostu wierzy w ich sukces na tyle, że zainwestowali kasę i czekają czy dobrze zrobili. Wbrew pozorom jest więcej ludzi którzy inwestują długoterminowo świadomie wiedząc co robią. Jeśli ktoś woli co parę dni skakać od spółki do spółki i zbierać te parę % zysku to ok, szczególnie jeśli mu to przynosi zyski. Ja osobiście i pewno wielu innych wybieramy kupno akcji po analizie i czekanie nawet te kilka lat na oczekiwany rezultat. Jak nie wyjdzie trudno, to jest nasze ryzyko - według nas lepsze takie niż "granie" od spółki do spółki na parę dni, szczególnie jeśli jest się przeciętnym obywatelem, który inwestuje "śmieszne kwoty" limitu IKE z myślą o emeryturze, bo nie każdy ma milionowe oszczędności do rozwalenia na gieldzie. Ostatnio pewny forumowy znawca który wyśmiał mnie na forum, że czekam na wyskok na pewnej spółce do końca roku a on zarobi w tym czasie na spółkach węglowych i przyjdzie. W ostatni miesiąc JSW -19%. Taki przykład.