Pobyt wekendowy z druzjami iz raboty w Olimpiku z miasta Gustlika znieczulił mnie totalnie na nastroje giełdowe, a sen nad ranem przy otwartym oknie nad Wisłą wywiewał totalnie moje troski inwestycyjne. Tanio to tam nie ma, ale polecam dopiero gdy całość otworzą bo tydzień temu napuścili wody do basenu i nie wiedzieli jeszcze jak ją podgrzać, jedynie w saunie było ciepło. Ale reszta lokalu będzie aspirować do poziomu Pałacu Saturna choć tam na pewno pod względem ilości saun ich nie przegonią. Odreagowałem se nerwy podczas kuligu koło pałacyka tego człowieka z opcji Podpierdzielimy I Słońce i rzuciłem mu funkiel nowe markowe rękawiczki na pochybel, kupione w promocji pewnego dyskontu gdzie każdy inwalida zapomina o przypadłościach gdy rzucą promocję (tam powinien Zakład Utylizacji Składek weryfikować renty).
Trochu dziś rano byłem w szoku gdy widziałem jak prawie cała giełda ma okres, ale że głowa zapruszona to ruchów nie robiłem.
Echo pięknie gna pod górę jak wczoraj te Normandzkie konie ciągnące ciężkie zady w kuligu, ale ja nadal pozostaję wierny PZU i Asbisikowi