Kto na giełdzie wykłada jakąś kasę powinien się liczyć z jej utratą, bez większego żalu. I ja tak właśnie podchodzę do tematu lokaty swoich zbędnych pieniędzy.
Kto podchodzi emocjonalnie do giełdy wierząc że na pewno zdobędzie tu majątek bo jakaś spółka (prezes) zawróciła mu w głowie jest głupcem, jest emocjonalnym embrionem.
Owszem, jest duże prawdopodobieństwo zdobycia jakiejś kasy i ja w przypadku swoich spółek m. inn. czp, pnd czy lcc nie oceniam sytuacji przez pryzmat swoich złych doświadczeń ( bo ich po prostu nie mam - jak niektóre tutaj clowny emocjonalne) tylko przez pryzmat płynących ze spółki inf na tle warunków okołorynkowych. A że w dodatku jestem także optymistą to trzymam te akcje, kiszę je i nie mogę w związku z tym powiedzieć że mam straty ponieważ strat tych, zwanych virtualnymi - nie zrealizowałem. Wierzę natomiast że kiedyś rynek odbije a ja wraz z nim. Wierzę także w spółki budowlane bo przecież w Polsce jest tyle do zbudowania...