panna Napisał(a):
-------------------------------------------------------
> Masz rację, twierdząc, że: "istnienie wpisu w EDG
> absolutnie nie decyduje o prowadzeniu bądź nie
> prowadzeniu działalności gospodarczej". Twój
> sposób dowodzenia tej prawdy nie jest jednak
> przejrzysty.
Droga „panna” zdaje sobie sprawę że mój sposób argumentacji jest mało przejrzysty, ale stylistycznie można go poprawić, np. kolega AR(jest debeściakiem) jego styl i sposób argumentacji są fantastyczne.
Uważam, że w walce z ZUS-em przed sądem, musimy argumentować powołując się na wykładnię prawa zawartą w aktach prawnych jak najwyższego rzędu (bo to jest amunicja najcięższego kalibru)
Jeżeli przytaczamy argumentacje popartą wykładnią prawa zawartą wprost w USTAWACH i udowodnimy że taką wykładnią posługuje się np. Sąd Najwyższy w poszerzonym 7 osobowym składzie, to nasze argumenty są niepodważalne. Wtedy wygramy apelacje a jak nie to „do Sztrasburga zapukamy”
To że ta argumentacja jest „mało przejrzysta” jest drugoplanowe,
Najważniejsze że będzie nie do obalenia, bo oparta będzie na przedmiotowej USTAWIE i orzeczeniach SN, bez akcentowania rozporządzeń i powoływania się na rejestry ZUS-owskie czy inne, które nie mają takiej „siły dowodowej „
Proszę zauważyć, że ZUS we wszystkich sprawach neguje istnienie czasowego zaprzestania DG, twierdząc że nigdzie w ustawie o tym nie wspomniano.
My do tej pory nie przytoczyliśmy ustawowych „mocnych „ argumentów aby obalić takie twierdzenia, dlatego ZUS bezczelnie powołuje się na „brak wyrejestrowania z EDG” i w ten sposób dowodzi że nasze „zaprzestanie DG” jest bezskuteczne.
Sądy przytakują ZUS-owi, bo to jest nasza wina, że nie „walimy” argumentami popartymi wykładnią USTAWOWĄ.
Jeżeli będziemy dalej jako „wykładnie prawną” przywoływali: rozporządzenia, różne pisma, ulotki informacyjne ZUS itp. To nigdy nie wygramy mimo że mamy racje.
W sądzie liczy się tylko „ciężka amunicja” czyli wykładnia ustawowa i udowadnianie że właśnie taką wykładnie stosuje SN w swoich uzasadnieniach.
Tylko tak możemy wygrać.
Co wy na to?