Jak gruba przesada? W lipcu ubiegłego roku pisałem że w schizo czy depresji często były cząsteczki które miały świetna fazę 2 a 3 była masakra, cząsteczka merck była podobna do Celiny i miała niesamowita inhibicję prążkowia i mimo to zawiodła. Czemu uważam że jest aż taka różnica? Bo po prostu w stanach pacjenci mieli już styczność z wieloma terapiami a w Europie w szczególności wschodniej jest to temat ograniczony, wystarczy zapoznać się jak na badania reagują pacjenci tak zwani naive. Cząsteczka cząsteczce nierówna się zgadzam, ale tutaj nie ma podstaw żeby nagle działało znacznie lepiej niż inne, czemu w depresji są leki oparte o serotoninę czy schizo i dalej go badają? Bo to działa, to samo inhibitory glp1