Owszem, część głoszonych przez Ciebie (Rankor) poglądów jest jak najbardziej sensowna (nie twierdzę, że prawdziwa, ale mająca logiczne podstawy). Ale z jednym zgodzić się nie mogę i uważam pisanie o oczekiwaniu na wyniki za totalną bzdurę. Piszesz inteligentnie i dobrze wiesz, że wydarzenia na giełdzie wyprzedzają rynek. Złożenie wniosku o upadłość jest wystarczającą informacją o kondycji firmy i nikt nie musi czekać na wyniki, bo wszyscy wiedzą jakie będą i to odzwierciedla (niestety ze zbyt daleko posuniętym pesymizmem) aktualny kurs BOMI. Twierdzisz, że tu już będzie tylko upadek - pożyjemy, zobaczymy.
Moim zdaniem argumentów przemawiających za ewentualnym odrodzeniem się BOMI jest dość sporo - nowi akcjonariusze, pozostanie starych, firma jeszcze w 2011 roku przynosiła zyski, jeden z większych wierzycieli składający wniosek o upadłość z możliwością zawarcia układu, etc.
Prawo upadłościowe mówi wyraźnie "Art. 14. 1. Jeżeli zostanie uprawdopodobnione, że w drodze układu wierzyciele zostaną zaspokojeni w wyższym stopniu, niż zostaliby zaspokojeni po przeprowadzeniu postępowania upadłościowego obejmującego likwidację majątku dłużnika, ogłasza się upadłość dłużnika z możliwością zawarcia układu."
I w mojej skromnej opinii tak będzie w tym przypadku. Czy firma z tego skorzysta i odbuduje pozycję to już będzie zależało od mądrości władz spółki, ale pojawienie się osoby Popławskiego pozwala zakładać, że dalsze działania będą prowadzone "z głową".
Nie jestem zwolennikiem teori spiskowych, ale przy tego typu działalności bez pomocy z zewnątrz lub wewnątrz nie pada się ot tak na przestrzeni pół roku. Ktoś dał d..y i to mocno, czy świadomie czy nie to sprawa drugorzędna...
A link do artykułu zupełnie zbędny i nie na temat, wystarczy poświęcić 5 minut w kolejce do kasy na wysłuchanie dowolnego kasjera w dowolnym markecie, żeby poznać warunki ich pracy.