"ja" przestań bujać w obłokach.
Należności za wyjście z lokalizacji są tak samo chronione przez prawo upadłościowe, jak inne długi.
A nawet gorzej. Wszystkie należności POWSTAŁE PO ogłoszeniu upadłości wchodzą do puli zobowiązań, które będą spłacane PO zakończeniu spłacania dłużników sprzed ogłoszenia upadłości.
Nie prostowałem Twojego myślenia, bo to nie miało do tej pory istotnego znaczenia. Nie mogę jednak już dalej słuchać Twoich wywodów.
Dlatego po ogłoszeniu upadłości spółka MUSI dopisywać do swojej nazwy: "w upadłości układowej / likwidacyjnej", aby wszystkich ostrzegać, że teraz powstałe należności nie będą wchodzić do układu - ładujesz kasę w bankruta.
Te tłumaczenia, które usłyszałeś na walnym o tych 4 mln brakujących do likwidacji sklepów, to była ściema.
Nigdy nie zrozumiem ściemy z tymi warrantami. Jak ktoś naprawdę chce pozyskać gotówkę, to nie ustawia emisji tak, że potencjalni chętni na warranty mają DWA dni, aby dokupić akcje na rynku, by zyskać prawo do ich objęcia.
Wiesz, że Cię cenię, chociaż różnimy się w postrzeganiu sprawy Bomi.
Czy zechciałbyś mi przesłać te prezentacje?
Nie wykluczone, że to ja się mylę.
Ja nie potrafię uwierzyć, że wykaraskanie się z 230 mln długu nagle zależało od 4 mln wolnej gotówki. "Takie rzeczy to tylko w Erze".
Też jeszcze zauważ, że gdy Prezes mówił: "do końca miesiąca zapadnie rozstrzygnięcie", to już sąd musiał rozpatrywać wniosek złożony PRZEZ ZARZĄD. Przecież sądy nie działają "z piątku na sobotę". Do tego: informacja o posiedzeniu sądu w sprawie BOMI.
Dla mnie Zarząd zdawał sobie sprawę, że grozi likwidacyjna już na początku grudnia. Heca z walnym i emisją warrantów tylko dekapitację miała odwlec w czasie.
ING będzie publikować swój portfel inwestycyjny. Zobaczymy ile akcji udało mu się zrzucić przez te 2 miesiące. Za rok się dowiemy, bo był podprogowcem.