Toczymy debatę o GPW, KNF, AT, DT itp itd.
Tymczasem w kontekście wróżonego wielkiego kryzysu jeden z internautów o nicku "machno" napisał bardzo znamienny tekst:
cyt.:
"Po co giełda firmie która rok w rok produkuje np. 100.000 par butów? Ano, wmówili wszystkim ze ,,nie ma cie na giełdzie-nie istniejesz". I po pewnym czasie firma która prosperowała sobie spokojnie i zarabiała na siebie plajtuje co poprzedzone jest wzrostem tzw.,,notowań". Firmy nie ma ale ktos na tym zarobił..i nie jest to ten kto załozył firmę i pchał ja powoli z roku na rok bez spektakularnych zysków..ale pchał. Giełdy i banki to zło! Chciwość osiągnęła już apogeum i coś musi sie wydarzyć.Przeanalizujcie sobie sytuację napięc na świecie i bankructw państw. Kto jest tym Wielkim Wierzycielem skoro większość jest zadłużona?"
Jednym słowem u nas jest suuuuuuuuuuper, bo był dramatyczny spadek notowań :)))?