Ja tak przypuszczam ze jakis koncern bral mikto od chinczykow i w pewnym momencie sie zorientowal jaki to syf. Eko sie jakos dowiedzialo o tym co odkryli amerykanie, mozliwe ze kupili jakas partie chinskiej mikrosfery, przebadali i juz od dawna wiedzieli ze ten ich produkt w pewnym momencie eksplotuje afera. I dlatego za wszelka cene, nawet wbrew logice emitowali akcje ktore sami obejmowali po około 12,5 zł , obligacje co sie tylko da, zeby wypelnic magazyny mikto na maxa.Pod sufit. Rynek ich karal, bo nie rozumial zamyslow. Dla rynku to bylo wszystko sciema i drenowaniem spolki. A jak sie okazuje, w tym był plan. Oni pisali tak raporty, tak przekazywali informacje, ze mozna bylo wyczytac miedzy zdaniami ze cos sie dzieje. Ale brak zaufania do zarzadu powodowal, ze nikt nie bral ich do konca na serio, mimo ze jak mantrę powtarzala ze cos sie dzieje z dostawami z chin i indii. Pewnie jakby zbadac indysjka miktosfere to wyniki moglbyby byc takie same. Ze to po prostu odpad i do tego radioaktywny.