Ale, jak rozumiem, mistrzu wspomniał o tytanie dlatego, że tytan jest taki wytrzymały, więc wytrzyma wszystko. A plastik jako mniej wytrzymały może pęknąć i będzie pacjent miał powikłanie i reoperację. A tego byśmy nie chcieli, prawda? Jak ten mistrzu troszczy się o pacjentów i przy okazji o nasze portfele, jestem pełny podziwu, ale nieważne.
Tak samo do pewnego stopnia myślał AtriCure, gdy projektował swojego AtriClipa. To były początki, trzeba było jeszcze dużo zbadać, tytan był dobrze poznany, PEEK nie był poznany. Ale teraz się wszystko zmieniło. PEEK to pełnoprawny materiał, który jest dobrze poznany pod względem wytrzymałościowym i innymi. Dlatego nie ma tu problemu. Nawet jeśli PEEK jest słabszy, to da się go grubiej i da radę.
A uniemożliwienie rezonansu to bardzo poważny problem, bo teraz już rutynowo wykonuje się rezonans serca, który pozwala na dogłębne ustalenie stanu serca. Czy są blizny (bo da się je obrazować), jaka jest pojemność komór, czy jest hipertrofia mięśni, czy jest stłuszczenie i cała masa innych parametrów. Czyli wszystko to, co jest potrzebne obecnie do diagnostyki i ustalenia dalszego toku postępowania. Nie mieć takiej możliwości u osoby z chorym sercem... to jak robić wszystko na ślepo. No zupełnie bez sensu.
Jak myślicie, co zrobi pacjent, który panicznie boi się o serce i ten rezonans ratował mu życie już raz czy dwa, a może parę razy, gdy ma zdecydować, jakiego klipsu użyć? Wybierze AtriClamp, koniec kropka. Jedyne, co może pacjentowi w tym przeszkodzić, to działania lekarzy, którzy będą chcieli zastosować AtriClipa, bo mają jakieś uprzedzenia albo dostali w łapę od AtriCure'a (w ten czy inny sposób, bo to nie musi być kasa do ręki, tylko np. szkolenie z fajnymi wakacjami w pakiecie).
W sumie można pokusić się o jeszcze jedną prognozę i zaskoczenie ze strony spółki. Cena za AtriClampa będzie wyższa niż cena za AtriClipa, bo tak duży będzie popyt. Czego nam wszystkim życzę.