Ty to nazywasz kiszeniem, ale sporo ludzi gra tutaj typowo pod long term z horyzontem sprzedaży w 2025-28, lub nawet jeszcze dalej, a jeszcze część ma akcje na koncie IKE. Jakie ma znaczenie ten spadek z 46, skoro i tak się nie planuje sprzedaży tych akcji?
Dla każdego kto ma długi horyzont na tej pozycji, każda możliwość dokupienia po obecnej cenie, gdy spółka jest skrajnie niedowartościowana to tylko okazja na akumulację, a nie dramat. Ty widzisz spadek wirtualnej zieleni o prawie połowę, a ja znaczny wzrost ilości akcji na rachunku - wzrost na który nie bardzo mógłbym sobie pozwolić gdyby cena była bliżej 40 czy 60zł. W longtermie liczy się tylko i wyłącznie ilość akcji którą posiadasz i tyle.
Przy okazji sprzedając przy 46 trzeba by było już zapłacić całkiem pokaźną belkę, prowizję, no i wyczuć idealny dołek, żeby ponownie zając pozycję, przy okazji ponosząc ryzyko nieprzewidywalności kursu. A wrzucając kasę na inny walor, żeby broń boże kasa się nie kisła, nie masz nigdy gwarancji, że na tym innym walorze zarobisz albo czy nie wyłapiesz zonka i -30% czy -50%
Spekulanci na krótki termin i kółkowicze mają zupełnie inne podejście do rozgrywania waloru. Grunt, żeby każdy grał tak jak uważa i trzymał się swojej strategii. Swoją drogą, piszesz ciągle z pozycji akcjonariusza, czyli też trzymasz akcje, a to oznacza, że dobrze wiesz co będzie się już za niedługo dziać.
Dla mnie kluczowa jest tylko i wyłącznie ilość akcji - im więcej i taniej mogę kupić tym lepiej.
Przy okazji anegdota mojego ojca, który gra tylko na LT i który lata temu kupił ładny pakiet LPP jak walor chodził jeszcze po trzy cyfry, akurat wstrzelił się zakupami niedługo przed tym jak walor zaczął swój pierwszy porządny rajd na 2.5k pln za akcję. Pech chciał, że pojawił się nieszczęsny rok 2008 i po euforii radości, z rajdowej wyceny 2.5k kurs zjechał mu prawie 60% i wrócił ponownie na 3 cyfry.
Gdyby słuchał takich płaczków jak ty, to powinien sprzedać na "górce" i cieszyć się z dobrze rozgranej pozycji i zarobku poziomie ładnie ponad 200%. Tymczasem Ojciec nic nie sprzedał, wręcz przeciwnie - cofkę kursu wykorzystał na dalszą akumulację praktycznie podwajając pozycję, choć sam mówił, że matce w owym czasie do niczego się nie przyznawał :D Po dziś dzień trzyma większość żelaznego pakietu, który w tedy kupił. Obecnie ma chyba ponad 2000% zarobku i dywidendę znacznie lepszą niż roczną emeryturę. I tak btw, w 2008 też nikt wówczas nie mówił nic o dywidendzie :) A za to co w tedy kupił na cofce dziś spokojnie może sobie kupić ładny dom nad morzem.
I tyle. Jak zwykle się rozpisałem - ale anegdota Taty idealnie opisuje moje podejście do waloru jakim jest MDG - spółka ze skrajnie innej branży, ale z gigantycznym potencjałem, który trzeba tylko umieć dostrzec, a nie jest to trudne bo materializuje się on od roku na naszych oczach. Ty patrzysz na kurs, a ja na fundamenty spółki, która bez żadnego wstydu rozpycha się na dynamicznie rosnącym rynku wartym gigantyczne miliardy dolarów - rynku do którego dostęp mają tylko nieliczni. Liczba akcji panie i panowie, tylko to się teraz liczy, cała reszta to tylko szum.