... nie dla Zełeńskiego.
Kwestia polityki historycznej Ukrainy i decyzji prezydenta Wołodymyra Zełenskiego budzi w Polsce ogromne emocje, szczególnie w kontekście gigantycznego wsparcia, jakie Polacy okazali swojemu sąsiadowi po rosyjskiej inwazji. Honorowanie formacji takich jak UPA, która odpowiada za brutalne czystki etniczne na bezbronnej polskiej ludności cywilnej i ściśle współpracowała z Trzecią Rzeszą, jest w Polsce odbierane jako przejaw ogromnej niewrażliwości oraz całkowity brak szacunku dla strategicznego sojusznika. Sytuację pogarszają dodatkowo raniące wypowiedzi niektórych ukraińskich polityków sugerujące pretensje terytorialne do polskich ziem w rejonie tak zwanego Zakerzonia. Taka postawa ukraińskich władz stawia na piedestale katów naszych rodaków i podważa polskie granice, co w świetle bezinteresownej polskiej pomocy militarnej, finansowej i humanitarnej wydaje się rażąco niesprawiedliwe.Stanowisko prezydenta RP domagającego się odebrania Zełenskiemu Orderu Orła Białego zyskuje w tym kontekście mocne uzasadnienie, ponieważ najwyższe polskie odznaczenie powinno trafiać do rąk osób, które szanują relacje z naszym krajem. Promowanie symboliki UPA oraz tolerowanie w Kijowie rewizjonistycznych głosów o Zakerzoniu całkowicie podważa fundamenty zaufania, na których opiera się ten order. Odebranie go byłoby jasnym sygnałem, że Polska nie godzi się na relatywizowanie tragicznej historii, wybielanie niemieckich kolaborantów oraz jakiekolwiek kwestionowanie naszych obecnych granic.Z kolei podejście zaprezentowane przez premiera Donalda Tuska zasługuje na ostrą krytykę, ponieważ tłumaczenie, że każdy kraj ma prawo do własnej interpretacji historii, jest w tej sytuacji zwykłym bagatelizowaniem problemu. Taka postawa osłabia pozycję Polski na arenie międzynarodowej i tworzy skrajnie niebezpieczny precedens, który w praktyce niszczy pojęcie obiektywnej prawdy historycznej i uniwersalnej moralności. Idąc tym tokiem myślenia, można by zacząć usprawiedliwiać potworne zbrodnie hitlerowskie i sowieckie na Polakach, uznając Katyń czy wywózki za „własną narrację” Moskwy, a napaść z 1939 roku za realizację „niemieckiej wizji geopolitycznej”. Prawdziwe partnerstwo wymaga odwagi do mówienia trudnej prawdy i twardego stawiania granic, a nie dyplomatycznego kluczenia, które legitymizuje raniące Polaków decyzje Kijowa i odbiera nam moralne prawo do domagania się sprawiedliwości dla wszystkich polskich ofiar.