Co myślicie o takiej teorii.
Było zagrożenie dla przychodów ze sprzedaży w segmencie wyrobów jubilerskich co można było zobaczyć chociażby o opiniach klientów o produktach że są kiepskie, o wciąż pustych sklepach gdzie konkurencja Kruk albo Apart pękała w szwach..
Żeby to zmienić, poprawić jakość produktów, zwiększyć bazę produktów dla sieci potrzebowali pieniędzy. Zatem tymczasowo zawiesili sprzedaż surowców, pożyczyli stamtąd gotówkę na dział jubilerski dzięki czemu pojawiły się nagle wzrosty sprzedaży o 50%. Kiedy dział jubilerski dojdzie do ładu i sam stanie na nogi przynosząc solidne przychody(jednocześnie poprawiając relacje z franczyzobiorcami) a klienci będą zadowoleni to znowu spółka rozpocznie realizację dostaw surowców po przelaniu pieniędzy spowrotem.
Dodatkowo wykorzystywanie zaistniałej sytuacji pozwala na kupno zainteresowanym znajomym po niższej cenie akcji. Czyli dwie pieczenie na jednym ognisku
Gdyby nie zrobili tego majstersztyku to działowi jubilerskiemu groziłoby bankructwo, pozwy od franczyzobiorców, a sama spółka byłaby uzależniona od jednego dostawcy który widzac problemy spółki wykorzystałby sytuację i podniósłby ceny surowców a spółka nie miałaby wyjścia i kupowałaby surowce nabijając ponadprzeciętne marże dostawcy stając się śmieciową spółką bez perspektyw.