Lekki ruch w interesze mamy od kilku dni. Mamy wzrost kursu akcji, ale wolumen obrotów nie zachwyca i trudno na jego podstawie mówić o zmianie. Jeśli wolumeny dzienne obrotów sięgną 100 k akcji, wówczas będzie to sygnał, że dzieje się coś pozytywnego.
Tymczasem może to być próba spekuły rozruszania interesu i sprzedaży akcji kupowanych w ostatnich tygodniach. Gdy to się dokona, wrócimy do spadków.
Nie spodziewam się, żeby akcje kupowali członkowie porozumienia, ponieważ jeszcze do kupienia jest cześć pakietu nie sprzedanego przez nie wiadomo kogo, kto wcześniej kupił od p. Radzwiiła. Nie spodziewam się, żeby członkowie zarządu kupowali akcje na rynku, ponieważ nie leż to w ich interesie.W ich interesie leży jak najniższy kurs, tym bardziej, że to on wyznacza minimalną cenę ewentulanego wezwanie, które w mojej ocenie będzie sposobem realizacji uchwłay WZA o skupie akcji za maks. 8 mln złotych. Im niższa cena wezwania, tym więcej akcji będzie można kupić i umorzyć. Im więcej akcji zostanie umorzonych, tym bardziej podniesie się udział w akcjonariacie np. członków zarządu. To jest ważne w przypadku scenariusza wrogiego przejęcia.
Na forum pojawiają się głosy, że w efekcie ogłoszenia wezwania kurs urośnie do 10 złotych. To marzenia bez racjonalnych podstaw. Żeby tak się stało, wezwanie musiałoby zostać ogłoszone właśnie po 10 złotych - a tak nie będzie z powodów podanych wyżej.
Wrogie przejęcie - ten scenariusz uważam za najbardziej prawdopodobny. Dlaczego? Dlatego, że spółka jest wyceniana bardzo nisko w stosunku do realnej wartości posiadanych aktywów. Relacja jest jak 1 do 4, to znaczy, że w mojej ocenia, wartośc aktywów na akcje netto wynosi ok. 21 złotych. Taki szacunek mógł skusić śmiałka lub śmiałków, którzy skupili lub nadal kupują akcję w celu osiagnięcia pakietu kontrolnego, który szacuję na ok. 20-25% akcji ( za ok. 10 mln złotych) w przypadku działania samodzielnego, oraz ok. 5% w przypadku wspólnego działania z funduszami, które nie mają powodu, żeby obecny zarząd popierać. Dlaczego fundusze nie mają powodu do zadowolenia z prezesa i kumpli? Dlatego, że zarząd stracił w ostatnich latach ponad 100 mln złotych, dlatego, że nie wypracowała nigdy zysków, które przeznaczono na dywidendę, dlatego, że wartość ich portfela akcji BBI spadła o ok. 2/3, dlatego, że działania zarządu nie przyczyniają się do wzrostu kursu i tym samym fundusze nie maja możliwości pozbycia się akcji bez ogromnych strat. Czy ktoś kwestionuje wyżej podane powody? Nie widzę, nie słyszę.
Nowy, dominujący akcjonariusz, posiadający od ok. 5 do 25 % akcji mógłby z powodzeniem dokonać przewrotu w spółce, przepędzić obecny zarząd, przeprowadzić likwidację spółki i na koniec wypłacić każdemu akcjonariuszowi ok. 21 złotrych za akcję (moje szacunki). Czy obecny zarząd ma dośc kompetncji i checi, żeby efektywnie zarządzać majątkime BBI, żeby kurs na GPW urósł do 21 złotych i to na takich wolumenach, żeby fundusze sprzedały wszystkie akcje (ok. 2,3 mln sztuk) z zyskiem? A kto miałby kupić tyle akcji? Ulica? A może kolejne fundusze? Nie widzę powodu, żeby ktoś płacił na rynku 21 złotych za akcję spółki, (z nadzieją, że jeszcze na tym zarobi), bo to oznaczałoby, że spółka wyceniana byłaby przez rynek znacząco wyżej, prawie 100%) niż posiadany majatek netto, którego wartość będzie przecież spadać w wyniku powiększającego się skokowo zadłużenia (nowe obligacje).
Każdy może sobie oszacować, ile przepływów przyniesie RT i PS. W mojej ocenie będzie to ok. 200 mln złotych, ale pieniądze trafią do kasy w okresie 5-13 najbliższych lat. Z PS za lat pięć, ze sprzedaży RT za lat kilkanaście. Kilkanaście lat oznacza, że koszty ogólne zarządu wynisoa w tym okresie nawet ok. 150 mln złotych, a zatem z szacowanych zysków ok. 200 mln złotych zostanie dla akcjonariuszy być może ok. 50 mln złotych. 50 mln złotych, na które trzeba będzie czekać w sumie kilkanaście lat. Skąd my to znamy? Czy w przypadku Konesera nie jest tak, że inwestycja (budowa i sprzedaż) trwa już 16 lat? I co z tego, że spólka zarobi ok. 100 mln złotych, czyli średniorocznie ok. 6 mln złotych? A Złota44? Tu inwestycja (budowa i sprzedaż) trwa od 2008 roku i jeszcze nie wszystkie apartamenty zostały sprzedane (zostało ok. 10%). PS potrwa prawdopoodbnie 5 lat, a więc stosunkowo krótko. Ale projekt jest bardzo, bardzo drogi na etapie zakupu ziemi, więc zyski będą odpowiednio mniejsze. Przypomnę, że trwający lat 11 projekt zamiany kina Wars na PS kosztuje (licząc wspaniałomyślny odpis > 3 mln złotych spółce Serenus, gdzie udziałowcami przypadkowo są członkowie rodzin większości członków zarzadu BBI) kosztuje już ok. 46 mln złotych. To w przeliczeniu na PUM daje wartośc ok. 7.6 tys. złotych za m2 . To znacząo więcej niż wart jest PUM w RT, lokalizacje o wiele atrakcyjniejszej, ponieważ tam wart jest on 5 tys złotych i jest to wartość maksymalna w Warszawie wg. Colliers Int., renomowanej i działającej globalnie firmie inwestującej w nieruchomości. Widzimy, że inwestycje czynione przez prezesa i kumpli dalekie są od atrakcyjnych cenowo. W rezultacie wartość aktywów spada od lat, kurs akcji również, podczas gdy prezes i kumple przytulaja rocznie miliony złotych (pośrednio i bezpośrednio). Takie sa fakty.
W ostatnich 8 latach WK spółki wygladała nastepująco:
2013 - WK 25,88 zł
2014 - WK 24,52
2015 - WK 23,13
2016 - WK 20,52
2017 - WK 18,63
2018 - WK 16,89
2019 - WK 12,60
2020 - WK 12,93
2021 - WK 12,42 (wg. ostatniego raportu).
Czy ktoś odpowiedzialnie i z ręką na sercu może pochwalić prezesa i kumpli? A ile milionów w tym okresie przytulili członkowie zarzadu? Według moich szacunków ok. 24 mln złotych ( pensje i przychody dla spółki wynajmującej ogromne powierzchnie biurowe, bardzo drogie, spółkom z GK BBI). Skąd spółka miała miliony na te płatności? Głównie z obligacji, na spłatę których przeznaczała później zyski z zrealizowanych, długotrwałych i drogich inwestycji. Czy prezes i kumple mają powody do narzekania? Czy spadek WK i spadek kursu akcji nie pozwala prezesowi spać, czy jest nieustannym powodem jego egzystencjalnych mąk każdego dnia? Czy prezes nie dojada, podobnie członkowie zarządu nie mają co do granka włożyć z powodu fatalnych wyników spółki i problemów z płynnoscią? Wg. moich szacunków członkowie zarządu odzyskali już pieniądze zainwestowane w akcje BBI, co pozwalało im sprawować rządy i nadal pozwala, w efekcie których kurs jest na dnie, a WK spadała i spada nadal.
Uważam, że tylko realizacja wariantu wrogiego przejęcia sprawi, że kurs znacząco urośnie, a każdy akcjonariusz będzie miał okazję sprzedaż akcji z zyskiem w przypadku likwidacji.
Taka jest moja spekulacja.:)